Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Tutaj mile będą widziane wypowiedzi na temat techniki kierowania, oraz wszelkie porady dotyczące kupna, obsługi i eksploatacji pojazdu.

Moderatorzy: ella, klebek

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez gumik » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 09:22

@Autobusiarz
To naprawdę smutne czytać tak pozbawiony merytoryki post kiedy wcześniej tutaj było mnóstwo ciekawych materiałów podsuwanych. :( Na żaden Twój "argument" nie podałeś uzasadnienia/źródła.
"Krótki prawy zjazdowy" ;-) -> http://www.forum.prawojazdy.com.pl/viewtopic.php?f=3&t=35676&p=408094&hilit=kr%C3%B3tki#p408094
gumik
 
Posty: 2811
Dołączył(a): czwartek 15 września 2016, 18:14

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 12:57

Autobusiarz napisał(a):Elektryczne samochody nie są ekologiczne a sama idea samochodu elektrycznego jest wręcz żenująco głupia...


1. przychylę się do zdania Gumika, z którym w wielu kwestiach się różnimy, ale staramy przytaczać sensowne argumenty mające jakieś uzasadnienie, a nie tylko własne przekonania.

2. nie wiem skąd wysnułeś wniosek, że idea pojazdu elektrycznego jest żenująco głupia?
nim zaczniesz wypisywać takie, nie wiem jak to nazwać, teorie dobrze byłoby zaznajomić się i budową i z historią pojazdów elektrycznych.

nie wiem czy wiesz, ale najpierw człowiek poruszał się pojazdami elektrycznymi (1842), a dopiero później (około 50 lat) zastosował w nich silniki elektryczne.
w roku 1899 roku Camille Jenatzy ustanowił rekord prędkości, właśnie pojazdem z silnikiem elektrycznym - 105 km/h, a w tym czasie rekord pojazdó z silnikami spalinowymi to 63 km/h.

poza tym awaryjność każdego urządzenia zależy od stopnia skomplikowania konstrukcji, bo nie wiem czy wiesz, ale zawsze komputer szybciej zepsuje się niż imadło.
więc wielu ludzi zastanawiało się nad uproszczeniem silnika spalinowego, który ma skomplikowaną konstrukcję, a co za tym idzie powoduje to jego większą awaryjność.
pierwszym takim krokiem było wynalezienie silnika Wankla, z wirującym tłokiem, bez układu rozrządu.
warunek prostszej konstrukcji został spełniony, ale silnik ten nie wytrzymał konkurencji z tradycyjnym silnikiem pod względem zużycia paliwa, co zbiegło się w czasie z powołaniem do życia organizacji OPEC, która to miała na celu powstrzymanie obniżania cen ropy.

natomiast pojazd z silnikiem elektrycznym jest dużo mniej skomplikowany, bo sam silnik składa się tylko z dwóch części: stojana i wirnika.
powinieneś pamiętać z fizyki ze szkoły.
dodatkowo pojazd taki nie musi mieć smarowania, chłodzenia, układu wydechowego, skrzyni biegów itp.
jeżeli więc jest mniej skomplikowany, to musi być mniej awaryjny, no chyba że zbudowano go na Kubie, czy w Korei Pł.

w jednym masz rację: powołując się na względy ekologiczne firmy produkujące takie pojazdy wywindowały ceny w kosmos, a system publicznych ładowarek (który dopiero ma powstać, bo na razie w Polsce ładowanie odbywa się darmowo pod galeriami handlowymi, na wybranych parkingach i na niektórych stacjach), ma cenami przebijać ponad dwukrotnie rynkową cenę energii elektrycznej.

co do rowerów:
nie wiem jak cenny jest Twój czas, ale myślę, że czas osoby z rodziny królewskiej trochę więcej, a musisz wiedzieć, że Księżna Maria, żona następcy tronu Danii odwozi dzieci z pałacu do szkoły w Kopenhadze rowerem (w zimie też i jakoś nie choruje więcej niż inni), a Boris Johnson gdy pełnił funkcję czy to burmistrza Londynu, czy też przewodniczącego Izby Gmin jeździł do pracy autobusem.
Załączniki
Dypa87iX0AAKE5m.jpg
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Autobusiarz » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 15:11

Cyryl napisał(a):
Autobusiarz napisał(a):...Proszę sobie darować głupie kontrargumenty...


czy posiadasz takie samochód i ile wynoszą Cię koszty utrzymania?


A czy ty posiadasz samochód elektryczny,że tak ochoczo wspominasz o jego zaletach?

Najpierw poczytaj o akumulatorach litowo-jonowych stosowanych w samochodach elektrycznych i może wtedy zrozumiesz jak skomplikowana i awaryjna jest to technologia.Zostawianie samochodu na ulicy przez tydzień na mrozie może skutkować uszkodzeniem takiej baterii lub jej rozładowaniem co już jest głupie i niepraktyczne.Zasięg takiego samochodu należy podzielić przez dwa w mrozy i upały,bo klimatyzacja i ogrzewanie mocno obciążają baterię.Na domiar złego baterie litowo-jonowe mają skomplikowany system zarządzania ładowaniem i monitorowaniem stanu naładowanie poszczególnych ogniw(BMS) i nie należy ich wręcz rozładowywać do poziomu niższego niż 20 %.Zasięg podziel przez pół i odejmij jeszcze od tego 20%-wtedy otrzymasz realny zasięg samochodu elektrycznego.Jeżeli miałeś w szkole matematykę-powinieneś dać sobie radę z takim zadaniem.

Sam posiadam hulajnogę elektryczną wyposażoną w akumulator o identycznej technologii jak ta w samochodach elektrycznych.

Silnik wankla nie wytrzymał konkurencji z silnikiem tłokowym ze względu na zużycie paliwa? Widzę,ze nie masz pojęcia o budowie i wadach konstrukcyjnych tego silnika.Silnik ten miał kłopoty z uszczelnieniem i żenująco wręcz niską trwałość-już po 90 tys. km wymagał remontu.Był kłopotliwy w naprawach i brakowało wyspecjalizowanych warsztatów zajmujących się naprawą tego wynalazku.Porozmawiaj z posiadaczami mazdy,którzy mają w samochodzie ten silnik.Może oni wytłumaczą ci wady tego silnika.

Rodzina królewska jako banda nierobów ma bardzo wiele czasu na różne głupie rzeczy-zdrady,ćpanie,chodzenie po burdelach(jak Książę Harry) a nawet jazdę karocą ciągniętą przez konie.Oni mają czas i pieniądze na wystawny tryb życia i wspaniałe uroczystości.Mam nadzieję,ze ty nie ćpasz,nie chodzisz po burdelach i nie zdradzasz żony.I nie jesteś na tyle głupi,żeby odwozić dzieci w przyczepce do szkoły w zimie.To że tak robi Księżna Maria to nie znaczy,że to jest dobre.To,że tak robią w Holandii to nie znaczy,że jest dobre.To,że w Holnadii można legalnie zażywać narkotyki to nie znaczy,że są one dobre.Trzeba kierować się własnym rozumem a nie patrzyć na cudze-szkodliwe-zwyczaje.

Pan Boris Johnson jako populista i pajac jeżdżąc rowerem naraża swoje bezpieczeństwo i ośmiesza urząd,który zajmuje.Premier czy burmistrz powinien jeździć dobrą,wygodną limuzyną w asyście ochrony.Pawlak też kiedyś ośmieszał się jeżdżąc rządowym polonezem.
Autobusiarz
 
Posty: 91
Dołączył(a): sobota 17 września 2016, 00:36

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 16:07

Autobusiarz napisał(a):...pajac jeżdżąc rowerem naraża swoje bezpieczeństwo i ośmiesza urząd, który zajmuje...


a mi się dotąd wydawało, że można się ośmieszyć swoimi wypowiedziami, swoją postawą, ale nie tym czym jeździsz.
no ale może ja mam inne podejście, inaczej oceniam ludzi.

dość karkołomne jest porównywać używanie rowerów i narkotyków, no ale jak nie ma innych argumentów to i tego można się czepić.

ja nie posiadam takiego auta, mój samochód do jazdy w mieście na razie musi być spalinowy (choć brałem pod uwagę auto elektryczne), bo czasem (dwa razy w roku) odwożę żonę na wakacje na dystans 300-500km.

co do silnika Wankla, jak wygląda składanie, możesz zobaczyć tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=50lRu1omFnY

ja co prawda nigdy czegoś takiego nie robiłem, ale jakieś 15 lat po wypuszczeniu pojazdów z takim silnikiem - NSU Ro80, robiłem remonty w dwóch silnikach moich maluchów, które wymagały takiej naprawy po 100 000km.
składanie silnika tradycyjnego było o wiele bardziej skomplikowane, a jeszcze było ustawienie rozrządu.

podejrzewam, że gdyby w silnik Wankla wsadzono tyle kasy w prace rozwojowe, to problem uszczelnienia, dawno byłby rozwiązany.

błędem jest porównywanie silnika Wankla, który nie zmienił się zasadniczo od pierwowzoru z 1967 roku do dzisiejszych silników tradycyjnych.
w 1967 roku trwałość tego silnika nie odbiegała od konkurencji, ale zużycie paliwa tak 13l/100km, przy 8-9i/100km silników tradycyjnych o podobnej mocy.

co do baterii litowo-jonowych, a dokładnie LiFePO4 mógłbym o nich czytać, ale wystarczy mi, że używam je już dłuższy czas, choć nie do napędu.

natomiast miałem okazję pojeździć samochodem z napędem elektrycznym, który używa mój kolega. jeżeli chodzi o miasto - same zalety.
sam nie jestem właścicielem, ale jak wejdziesz na forum CamperTeam i znajdziesz temat "Zastosowanie LiFePO4 w zabudowie" i tam opinii bardzo dużo o bateriach LiFePO4 oraz temat: "Samochód elektryczny do jazdy na co dzień" założony w 2017 roku przez kolegę, który kupił sobie takie auto, a okazało się, że na forum jest takich 3 ludzi.
teraz chyba z 15 kamperowców ma pojazdy z silnikiem elektrycznym i można zapoznać się z ich opinią, a nie są to ludzie, dla których jest to pierwsze, czy drugie auto.

są też tematy dla młodzieży o rowerach i hulajnogach elektrycznych, to na pewno Cię zainteresuje.

natomiast co do zasięgu pojazdów z silnikiem elektrycznym, to fajnie byłoby abyś zapoznał się z pojazdem będącym na razie w formie tesów ciągnikiem siodlowym Nikola One (zasięg 2100km).
https://nikolamotor.com/one
Ostatnio zmieniony poniedziałek 13 kwietnia 2020, 16:52 przez Cyryl, łącznie zmieniany 4 razy
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 16:15

Autobusiarz napisał(a):...I nie jesteś na tyle głupi,żeby odwozić dzieci w przyczepce do szkoły w zimie...


przepraszam, ale dopiero teraz to wpadło mi w oko.

jak moje dzieci chodziły do szkoły nie było jeszcze przyczepek rowerowych.

trochę się uśmiałem.
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 17:34

nie mogę edytować, więc muszę napisać post pod postem:

w 1991 roku Mazda 787B z silnikiem Wankla z czteroma wirującymi tłokami o pojemności 2616 cm3, wygrała 24-godzinny wyścig Le Mans.
ograniczony regulaminem motor osiągał 710 KM przy 9000 obr./min. Bez ogranicznika maksymalne obroty wału korbowego R26B (takie oznaczenie nosił silnik) to 11 000 obr./min i wtedy według niektórych moc dochodziła do 900 KM.

samochód ten startował jeszcze z powodzeniem w innych wyścigach długodystansowych: Fuji 1000 km, Suzuka 1000 km i 430km, Sugo 800 km, Autopolis 430 km. wygrywając część z nich, w pozostałych bezawaryjnie dojeżdżając do mety w czołówce.

więc wszystko zależy od tego ile pieniędzy i pracy włoży się w jakiś model, a w sporcie zużycie paliwa w tym czasie było nieistotne.

ps. podczas tego wyścigu Le Mans (1991) jednym z kierowców mercedesa C11 był Michael Schumacher, który w tym sezonie zaczynał w F1 wcześniej krótko w Jordanie, później w barwach Benetona (dzisiejsze Renault).
Załączniki
mazda-787b-fot-26-8f53647a6276a5,0,920,0,0.jpg
mazda-787b-fot-25-54be13d412f8ad.jpg
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez gumik » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 20:46

@Autobusiarz - cieszę się, że podałeś sensowny argument. Dotyczył akumulatorów. Zgadza się. Są one obecnie najsłabszym ogniwem (he he) elektryków. Było już to poruszane i raczej wszyscy się z tym zgadzamy. Nie przesądza to jednak o (bez)sensowności elektryków jako tako. Technologia się rozwija. Są duże nadzieje, że w przyszłości będą o wiele lepsze akumulatory.
Ciekawostka: polski profesor Andrzej Czerwiński opracował nową technologię akumulatorów. Może niekoniecznie jest to coś do używania w samochodach elektrycznych, ale jak widać ciągle się coś rozwija, idzie do przodu.
"Krótki prawy zjazdowy" ;-) -> http://www.forum.prawojazdy.com.pl/viewtopic.php?f=3&t=35676&p=408094&hilit=kr%C3%B3tki#p408094
gumik
 
Posty: 2811
Dołączył(a): czwartek 15 września 2016, 18:14

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » poniedziałek 13 kwietnia 2020, 21:01

gumik napisał(a):...Dotyczył akumulatorów. Zgadza się. Są one obecnie najsłabszym ogniwem (he he) elektryków. Było już to poruszane i raczej wszyscy się z tym zgadzamy...


masz rację, ale wypada dodać, że w takich pojazdach nie ma takich rzeczy, które się psują jak:
czujnik położenia wału,
sonda lambda,
koło zamachowe dwumasowe,
zespół sprzęgła,
katalizatora,
filtra cząstek stałych
i jeszcze wielu elementów.

coś za coś.
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Autobusiarz » wtorek 14 kwietnia 2020, 03:17

gumik napisał(a):@Autobusiarz - cieszę się, że podałeś sensowny argument. Dotyczył akumulatorów. Zgadza się. Są one obecnie najsłabszym ogniwem (he he) elektryków. Było już to poruszane i raczej wszyscy się z tym zgadzamy. Nie przesądza to jednak o (bez)sensowności elektryków jako tako. Technologia się rozwija. Są duże nadzieje, że w przyszłości będą o wiele lepsze akumulatory.
Ciekawostka: polski profesor Andrzej Czerwiński opracował nową technologię akumulatorów. Może niekoniecznie jest to coś do używania w samochodach elektrycznych, ale jak widać ciągle się coś rozwija, idzie do przodu.


Ależ oczywiście,że przesądza.Samochód elektryczny,który trzeba ładować sam w sobie jest przedmiotem pozbawionym jakiegokolwiek sensu.Samochód ma dawać wolność i autonomię poruszania się na dowolne odległości.Natychmiast.Ma być zawsze gotowy do jazdy w każdych warunkach.Ma być trwały i tani w eksploatacji.Ładowanie samochodu z gniazdka 10 godzin i zawracanie po 80 km bo kończy się energia jest czymś absurdalnie wręcz kretyńskim.Człowiek,który to wymyślił i próbuje wmawiać ludziom,że to jest przyszłość motoryzacji jest chory psychicznie bo inaczej nie mogę tego skomentować.

Ja bym bardzo prosił,żeby nie kpić z konsumentów i nie obrażać ich inteligencji.Proszę nie proponować elektrycznego wozidła za 150 tys, zł kiedy takie samo spalinowe jest za 75 tys.Proszę nie kłamać o 250 km zasięgu kiedy ten wynosi realnie 130 km.Proszę nie wmawiać,że to jest ekologiczne i szlachetne bo dla użytkownika takie na pewno nie jest.Jan nie kupuję samochodu w trosce o przyrodę i po to by dbać o ekologię tylko po to by dbać o siebie,swój interes,swój czas i swoje zdrowie.Samochód ma służyć człowiekowi a nie człowiek samochodowi.

Najbardziej ekologiczny pojazd to wolnossący diesel o dużej pojemności,bez turbiny,bez zaworu EGR,bez Ad-blue i innych debilizmów,które się psują i kompletnie nie służą kierowcy.

Kupię samochód elektryczny pod następującymi warunkami:
-zasięg na jednym ładowaniu 2000 km(skoro ma być nowocześnie to ma być lepiej niż w przypadku benzyniaka)
-ładowanie do pełna w 3 minuty z gniazdka domowego(skoro ma być nowocześnie to ma to trwać szybciej niż tankowanie benzyny)
-Gwarancja na akumulator 15 lat,bezpłatna wymiana na nowy przy spadku zasięgu o 15 %(skoro ma być nowocześnie akumulator powinien być super trwały i niezawodny)
-cena o 50 % niższa niż samochody na benzynę(To nowość i skoro ma przyciągać klientów oczekuję sporego rabatu)
Autobusiarz
 
Posty: 91
Dołączył(a): sobota 17 września 2016, 00:36

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » wtorek 14 kwietnia 2020, 07:32

Autobusiarz napisał(a):...Proszę nie wmawiać,że to jest ekologiczne...
...Najbardziej ekologiczny pojazd to wolnossący diesel o dużej pojemności,bez turbiny,bez zaworu EGR,bez Ad-blue i innych debilizmów,które się psują i kompletnie nie służą kierowcy.

Kupię samochód elektryczny pod następującymi warunkami:
-zasięg na jednym ładowaniu 2000 km(skoro ma być nowocześnie to ma być lepiej niż w przypadku benzyniaka)
-ładowanie do pełna w 3 minuty z gniazdka domowego(skoro ma być nowocześnie to ma to trwać szybciej niż tankowanie benzyny)
-Gwarancja na akumulator 15 lat,bezpłatna wymiana na nowy przy spadku zasięgu o 15 %(skoro ma być nowocześnie akumulator powinien być super trwały i niezawodny)
-cena o 50 % niższa niż samochody na benzynę(To nowość i skoro ma przyciągać klientów oczekuję sporego rabatu)


nie wiem czy wiesz, ale są normy szkodliwości dla środowiska nazywane EURO i silniki bez recyrkulacji spalin (ERG) lub Ad-blue osiągają najwyżej normy EURO 3.
może nie pamiętasz, ale pojazdy z silniami jakie opisujesz podczas odpalania w zimie widać było z odległości kilku kilometrów, bo tyle szło niespalonego paliwa z rury.
najlepiej jakbyś się zamknął w garażu i w samochodzie z silnikiem Diesel-a bez tych dodatków, może wtedy zauważyłbyś różnicę.
byłem we wrocławskiej fabryce autobusów Volvo i gdy na hali stoi autobus, to nawet nie czuć spalin, oczywiście wyrzuca on CO2 i trzeba przewietrzać halę, ale nie ma śmierdzącego dymu gryzącego w oczy.

co do braku turbiny, układu zasilania CommonRail, elektorniki sterującej, to możesz oczywiście zrezygnować, ale musisz się pogodzić z:
- mniejszą mocą o połowę,
- mniejszym momentem obrotowym w jeszcze większym stopniu,
- zwiększonym zużyciem paliwa, co znowu ogranicza Twoją wolność.

co do wymagań pojazdu z silnikiem elektrycznym to czy uda Ci się kupić pojazd z silnikiem spalinowym (Diesel-a wolnossącego):
- żeby na baku przejechał 2000km (ja mam stosunkowo nowe auta Diesel-e, ale przejechanie w trasie w dogodnych warunkach 1000km jest bardzo trudne, a bez turbiny byłoby to pewnie z 600km),
- żeby można było zatankować pełny bak w 3 minuty (nie wiem czy tankowałeś kiedyś samochód: pojazd osobowy bak 55 l, autobus 250l, ciągnik siodłowy 630l, nie ma możliwości zmieścić się w dwukrotnie dłuższym czasie, nawet w przypadku pojazdu osobowego),
- żeby miał akumulator rozruchowy miał gwarancję na 15 lat i bezpłatną wymianę w razie spadku skuteczności ( w tej chwili gwarancje na akumulatory rozruchowe to w najlepszym razie 3 lata, a więc o 5 raz mniej),
- żeby ten samochód z silnikiem Diesel-a był tańszy o 50% od analogicznego z silnikiem benzynowym (w tej chwili VW Golf 8 z silnikiem benzynowym kosztuje 90 390zł, a z silnikiem Diesel-a - 97 990zł).

wygląda więc na to, że od pojazdu z silnikiem elektrycznym wymagasz co najmniej dwa razy więcej niż od pojazdu z silnikiem Diesel-a, jaki z chęcią jesteś w stanie zaakceptować, co więcej uważasz, że jest to właściwe.

żaden z pojazdów z silnikiem Diesel-a i pojazdów elektrycznych nie wypełnia Twoich oczekiwań, dlaczego więc te pierwsze są dobre, a te drugie złe?
Załączniki
Normy spalin.png
normy spalin ze względu na ekologię
VW Golf.png
porównanie VW Golf z silnikiem wolnossącym i współczesnym
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » wtorek 14 kwietnia 2020, 08:31

Autobusiarz napisał(a):Ładowanie samochodu z gniazdka 10 godzin i zawracanie po 80 km bo kończy się energia jest czymś absurdalnie wręcz kretyńskim...


nie wiem czy wiesz, ale pojazdy z silnikami elektrycznymi są przeznaczone do jazdy miejskiej.
nie podałeś gdzie mieszkasz, ale nie znam w Polsce miasta, które jest dłuższe niż 80km.
we Wrocławiu masz w tej chwili około 40 stacji ładowania, więc nie ma możliwości stanięcia z braku energii.

w domu możesz ładować samochód z gniazdka i trwa to dość długo, ale nie musisz przy nim stać, możesz podłączyć go na noc i pójść spać jak właściciel każdego innego auta.
w tej chwili deweloprzy budujący nowe bloki i garaże podziemne wyposażają w gniazdka, więc nie tylko dla posiadaczy własnych domów, ale powiedzmy szczerze, jak kupujesz małe auto za 129 000zł, to raczej ten dom posiadasz.

w tej chwili są dostępne ładowarki półszybkie 22kW i są one darmowe pod galeriami handlowymi, więc również nie musisz stać przy aucie, ale spokojnie pójść na zakupy jak właściciel każdego innego auta jednak z tą różnicą, że tankujesz za darmo.

są już szybkie ładowarki 150kW i tutaj rzeczywiście trzeba będzie postać, ale nie musisz ładować auta do pełna, możesz to zrobić w domu, cena prądu 1,59 za kWh co daje 30zł za 100km.

jednak mają być ultraszybkie ładowarki o mocy 350kW i tutaj ładowanie będzie trwało tyle co w przypadku pojazdu spalinowego, ale cena prądu ma być około 2,50zł/kWh.
Załączniki
stacja_ladowania_elektrycznych_ekoen_ev_ceny.jpg
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Radhezz » wtorek 14 kwietnia 2020, 13:09

Dużo tutaj teorii mało praktyki momentami.

Mowa o nowych technologiach baterii, że są "tuż tuż", "już opracowane", itd. jest trochę... Naiwne. Opracowanie technologii która działa w produkcji jednostkowej w laboratorium to jest pikuś w porównaniu do opracowania wersji przemysłowej do masowej produkcji. I tak akumulatory LiIon opracowane w 1991 roku, weszły do szerokiego zastosowania w XXIw dopiero. Gdzie te określenie jest bardzo... nieprecyzyjne, bo do tej "rodziny" zaliczają się właściwie też ogniwa które na ryku mają swoją własną kategorię jak LiPo czy LiFePo4. Tym niemniej ich stosowanie wciąż jest delikatnie mówiąc upierdliwe - wiem, bo robiłem w warunkach domowych konwersję starego radia z 1996 roku na ogniwa LiIon i LiPO. Kombinacja alpejska z balansowaniem ogniw i ładowaniem CC/CV. W dodatku wszystko jest na tyle "płynne" (ma zmienne parametry), a ogniwa są na tyle wrażliwe, że właściwie trzeba byłoby integrować elektronikę (dość zaawansowaną) już z pakietami, dla uzyskania rzeczywiście deklarowanej pojemności i trwałości.

Sama technologia jest cholernie niebezpieczna o czym się w ogóle nie pamięta. Tak, są systemy bezpieczeństwa, możliwość odcięcia instalacji HV przy wypadku. Zwykły pożar, to też nic wielkiego, pod warunkiem że nie spowodowało go uszkodzenie baterii... No właśnie. Cóż tam się może wydarzyć? Bardzo gwałtowny pożar z mniejszymi lub większymi eksplozjami... Przez kilkadziesiąt godzin. W niektórych krajach opracowano procedury zgodnie z którymi do elektryka płonącego przyjeżdża straż z kontenerem pełnym wody, nośnik go stawia, a "duży widlak", bierze na widły i wrzuca do kontenera. I tak go zostawiają na 24 godziny. Czy w takiej sytuacji uwięzieni po wypadku mają jakiekolwiek szanse na przeżycie? Nie sondzem.

Już nawet nie wspominam o tym, jak mógłby się zakońćzyć pożar takiego pojazdu na parkingu w galerii handlowej, gdy obok będą stały takie same, bardzo "wrażliwe" na ogień pojazdy...


***


Jeszcze inną kwestią jest ta rzekoma niska awaryjność spowodowana prostotą konstrukcji... Otóż gdyby to były pojazdy o stopniu skomplikowania hulajnogi elektrycznej, czy Melexa, to zgoda. Ale nie są - Tesla ma większy monitor na konsoli środkowej niż ja miałem w netbooku 5 lat temu. To komputery na kołach. Na początku kwietnie głośno się zrobiło o norweskim taksówkarzu, który się sądził z Teslą, ponieważ jego nowe niezawodne elektryczne auto w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy trafiło do warsztatu 11 razy na łącznie 26 dni. Gdzieś na YT jest kanał gdzie gościu pokazuje swoje perypetie z Teslą - w założeniach mimo wyrażania się bardzo pozytywnie o aucie, ten kanał i filmy na nim są raczej antyreklamą niż reklamą. Tam z każdą pierdołą jest problem, część rzeczy można załatwić w PL, ale zasadniczo to najczęstsza opcja to zwykle laweta+wycieczka do Berlina. Nie interesuję się tematem, ale przypadkiem widziałem jak to przyjechał klient do galerii handlowej, nie pamiętam już w jakim celu, chyba przetestować ładowarkę miejscową i już nie odjechał z miejsca. Kombinacja, żeby dostać się pod maskę (jednorazowe cięgna, które już zostały kiedyś użyte), bo trzeba "spróbować zresetować auto odpinając akumulatory". Jak już po ciężkich bojach się tam dostali i resetowali, to i tak nic nie dało (laweta+Berlin). Na serwisie niemieckim się okazało, że zdechł silnik :lol: :lol: :lol: Wymiana za kilka tysięcy euro, ale łaskawie zrobili to na gwarancji.

***

Jeszcze odnośnie tych eko-bzdur: trudno podejrzewać naszą motoryzację o bycie ekologiczną - przy takim średnim wieku pojazdu i kulturze technicznej, oraz zwykłych oszczędnościach powodujących zaślepienie EGR i wycinaniu katalizatorów/DPF, zakładaniu emulatorów AdBlue, itd. No i przy okazji epidemii ulice nam się wyludniły, ruch spadł według obserwacji i szacunków o 25-30%, a zanieczyszczenia (powodowane ponoć prze ałtka) które powodują raka, autyzm, sraczkę i czkawkę praktycznie nic się nie zmieniły. Zresztą to nie jedyny taki przypadek, bo podobne wnioski wyciągnięto z obserwacji w niemczech, w miastach gdzie zakazano wjazdu starym dieslom, lub dieslom w ogóle - tyle że jak wspomniałem w naszych warunkach mówimy o zdecydowanie innym poziomie "czystości" pojazdów, więc różnica powinna być nie tylko zauważalna, ale wręcz ogromna.
[B][BE][C][CE][D][DE]
Pojazdy uprzywilejowane
Jeśli nie przeklinasz w trakcie prowadzenia samochodu, to znaczy, że prawdopodobnie należysz do tej grupy kierowców na których my wszyscy przeklinamy.
Avatar użytkownika
Radhezz
 
Posty: 693
Dołączył(a): poniedziałek 05 marca 2012, 15:30
Lokalizacja: Opole

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez gumik » wtorek 14 kwietnia 2020, 15:52

Ale nie rozumiem co chcesz powiedzieć. Kazda technologia ma jakieś wady i zalety. Nie ma ideału. Te wady o których piszesz były tu zresztą już poruszane. Nikt też chyba nie twierdzi, że nowa, rewolucyjna technologia baterii będzie dostępna za miesiąc.

Co do jednostkowych przykładów, to już zakrawa o kpinę. No sorry. "Moj wujek wszystko odgrzewał w mikrofalówce i umarł jak miał 45 lat. Mikrofalówki są feee!". Szanujmy się. :)
"Krótki prawy zjazdowy" ;-) -> http://www.forum.prawojazdy.com.pl/viewtopic.php?f=3&t=35676&p=408094&hilit=kr%C3%B3tki#p408094
gumik
 
Posty: 2811
Dołączył(a): czwartek 15 września 2016, 18:14

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Cyryl » wtorek 14 kwietnia 2020, 16:01

Autobusiarz napisał(a):...Najbardziej ekologiczny pojazd to wolnossący diesel o dużej pojemności,bez turbiny,bez zaworu EGR,bez Ad-blue i innych debilizmów...


to mnie najbardziej dziwi, bo w jaki sposób miałeś kontakt z tymi wolnossącymi Diesel-ami.
miałem Alfa Romeo z 1988 roku 2,0 Diesel, ale już z turbiną i intercoolerem (chłodnicą międzystopniową),
miałem kampera z 1991 roku, ale również z turbiną.

jeżeli masz mniej lat niż 50, to oprócz Ursusa C330 i C360 nie miałeś jak się spotkać z tymi silnikami.

jeździłem samochodami z takimi silnikami, ale były to Star, Jelcz (bardzo dawno temu) oraz Mercedes 123 z lat '70-tych i Mercedes 614 także z tego okresu.

mogę podać porównanie kampera ze starym silnikiem 2,5 choć z turbiną 1991 rok i nowszego z silnikiem 2,0 - 2014.

moc 96 KM do 150KM.
stary kamper był prawie o tonę lżejszy,
zużycie przy łagodnej jeździe do 80 km/h:stary około 9l/100km, nowy 6,9l/100km
zużycie przy 110 km/h: stary powyżej 14l/100km, nowy 9,4l/100km.

trzeba jeszcze dodać że starym kmaperem, gdyby nie miał turbiny, nie byłoby po co się wybierać w góry.

w Niemczech i Austrii jak masz silnik powyżej EURO4 (naklejka zielona) możesz już wjeżdżać do miast, ale zapłacisz trochę poniżej 100zł.
Załączniki
zużycie paliwa kamper.jpg
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy naprawdę elektryki są ekologiczne ?

Postprzez Blacksmith » wtorek 14 kwietnia 2020, 20:21

ks-rider napisał(a):Dawno Cie nie bylo, zrobiles juz pozwolenie ?

Niestety jeszcze nie. Tak jakoś inne sprawy mnie zajęły. Teraz przy Monachium jestem. Fajnie, że w Niemczech nie ma takich absurdalnych obostrzeń jak w Polsce z tym korona wirusem. Niemcy zanim wprowadzą to myślą najpierw a potem wprowadzają. Jak im mówię, że w Polsce nie wolno iść samemu pobiegać do lasu to robią oczy jak ruskie ruble.
Co do broni to zrobię na pewno pozwolenie, nie ominie mnie to :thumb2:
Avatar użytkownika
Blacksmith
 
Posty: 1272
Dołączył(a): środa 23 marca 2016, 15:54
Lokalizacja: München

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Porady techniczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości