WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Tutaj możesz umieścić informacje i opinie dotyczące danego ośrodka egzaminacyjnego oraz zdać relację z egzaminu.

Moderatorzy: ella, klebek

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez thatsme » piątek 30 maja 2014, 09:36

WORD Odlewnicza
Egzamin teoretyczny, 22.05.2014, godz. 12:00, I podejście, pozytywny 74/75
Egzamin praktyczny, 28.05.2014, godz. 13:00, I podejście, pozytywny

Przebieg egzaminu:
Egzaminator starał się od początku być miły i pokazać mi swoją dobrą wolę - gdy ruszałam z miejsca, przepuściłam inny pojazd i zaznaczył, że dobrze zrobiłam. Na łuku pojechałam po linii, za drugim podejściem mi się udało. Na górce też za dużo mi się stoczył, za drugim podejściem jakoś poszło. Padał deszcz i miałam nogi skostniałe od stania w poczekalni, w dodatku sprzęgło zupełnie inaczej wyważone niż w Skodzie, którą jeździłam na jazdach. No i stres oczywiście. Egzaminator już się trochę zachmurzył i rzucił z przekąsem "ciekawe jak na mieście będzie". Wyjeżdżając z ośrodka jechałam lewą stroną drogi zamiast prawą i też mi zwrócił uwagę na to. Wyjechałam z WORD-u w prawo, włączyłam się do ruchu, przepuściłam pieszego, ale w ostatniej chwili go zauważyłam i musiałam trochę mocno po heblach dać. Egzaminator nic nie mówił, jedziemy dalej, przez większość czasu jechałam ładnie i pan nic nie mówił. Potem coś zaczęło mi się mylić. Kazał mi skręcić na skrzyżowaniu w prawo, nie skręciłam, nie zmieniłam pasa i musiałam jechać dalej. Pan mnie zaczął opieprzać, że mogłam się zatrzymać, przepuścić auta i zmienić pas. Potem zaraz za skrzyżowaniem wydał jeszcze raz to samo polecenie, więc skrzętnie skręciłam w najbliższym możliwym miejscu w prawo, ale pan i tak był już zły na mnie i do końca egzaminu utrzymywał, że nie umiem skręcać w prawo i że to niesłychane, żeby dorosła, 20-letnia osoba nie umiała skręcać w prawo. Potem na skrzyżowaniu w lewo mi kazał skręcić, skręciłam, ale nie zajęłam od razu skrajnie prawego pasa i zaraz za skrzyżowaniem zmieniłam na prawy, też się wkurzył na mnie za to. Był też moment, że zapaliło się żółte i się zatrzymałam w ostatniej chwili i też coś pod nosem mruknął "raz przejechała na żółtym, teraz nie..." (w ogóle nie uchwyciłam żadnej wcześniejszej sytuacji z żółtym). Potem kazał mi zrobić zatrzymanie w wyznaczonym miejscu, niby zrobiłam to poprawnie, ale głupio się dopytywałam, czy mam się zatrzymać na ulicy czy na poboczu i też się powkurzał na mnie, że zadaję takie durne pytania, bo przecież jest linia przerywana, to mogę wjechać na pobocze, zamiast stać na ulicy. Potem jedziemy dalej i przekroczyłam prędkość, to też mi zwrócił uwagę, że skrzyżowanie odwołało ograniczenie do 70 i znowu mogę maks 50 jechać. Potem kazał mi po raz drugi wykonać manewr zawracania nie wiem po co, bo za pierwszym razem wykonałam go poprawnie i wybrał do tego tym razem dość ruchliwą ulicę, gdzie miałam kiepską widoczność i ze wszystkich stron naraz jechały auta i wszystkie się zatrzymały, migając mi drogowymi, jak chciałam zawracać (nie wiem czy dlatego, że już trochę na ulicę wyjechałam czy z uprzejmości). I tu też egzaminator musiał sobie komentarzem rzucić: "Pani zawraca, pół Warszawy stoi...". Narzekał też na to, że jest tak mało czasu na wykonanie tych wszystkich zadań. Już wracając do WORD-u nie wrzuciłam kierunku, omijając taksówkę i znowu się wkurzył, zaczął rzucać tą swoją podkładką po kabinie i się załamywać, że kierunku nie wrzuciłam i znowu zaczął mi wypominać, że w prawo nie umiem skręcać - mówiłam mu, że umiem i że wiedziałam, że trzeba ten kierunek wrzucić (jakieś zamroczenie mnie dopadło i nie wrzuciłam). Powiedział, że egzamin ocenia słabiutko, ale mi zaliczył ze słowami, że "przynajmniej się rozglądam".

Niby się cieszę ze zdanego egzaminu, ale szczerze mówiąc jestem zła na siebie, że tak na styk to zdałam i tyle głupich błędów popełniłam.
Egzaminator mi dogryzał chyba dlatego, że chciał, żebym zdała, ale nie ułatwiałam mu tego. Tak że mimo wszystko jestem mu wdzięczna, bo gdyby chciał, to by mnie uwalił, a tak dawał mi do zrozumienia, co źlę robię, wprawdzie w drwiący sposób, ale jednak.
thatsme
 
Posty: 12
Dołączył(a): piątek 30 maja 2014, 08:53

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez h0ggata » niedziela 27 lipca 2014, 00:52

WORD OKĘCIE, Radarowa

Egzamin Teoretyczny: 12.07.2014 g.12:00 -> 1 podejście, zdany bezbłędnie.

Egzamin Praktyczny: 26.07.2014 g.14:00 -> 1 podejście, negatywny. W 38 minucie przesiadka: parkowanie prostopadłe, nie wyprostowałam kół, przy wyjeździe uszkodziłabym auto stojące po prawej stronie.

Mimo, że nie zdałam, piszę to z uśmiechem na ustach - cieszę się, że mam już "ten pierwszy raz" za sobą. Wszystko mi sprzyjało - sobota, wakacje, nie padało, najlepszy Egzaminator na świecie (R.Z., będący zaprzeczeniem mit egzaminatora-potwora, który tylko czyha, żeby cię uwalić). Co poszło nie tak? STRES, którego nie byłam w stanie opanować. Na 5 dni przed egzaminem, od poniedziałku, nie mogłam przestać się denerwować. Nic nie pomogło - wmawianie sobie, że to przecież jazda jak każda inna (których miałam 50), że umiem, że zdam, wizualizowanie sobie sukcesu, tego jak będę dzwonić do wszystkich z radosną informacją itd. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy i kiszka.

Najgorsze było to, że egzamin miałam o 14:00 a obudziłam się o 7:30, od tej chwili ścisnęło mnie strasznie i nie chciało puścić. Zgodnie ze wskazówkami z forum i jutjub, pojawiłam się pod ośrodkiem dopiero pół godziny przed czasem (żeby się nie spóźnić, ale żeby też nie być za wcześnie i nie patrzeć na miejsce kaźni i zestresowanych ludzi). To było najdłuższe pół godziny w moim życiu. Wmusiłam w siebie snickersa i izotonika (od 2 dni nic nie mogłam jeść, bo miałam zasznurowany żołądek), żeby dodać sobie energii, która rozjaśni mi umysł. Do sali 2 w której się czeka na wezwanie poszłam dopiero kilka minut przed 14, wcześniej łaziłam w te i we wte po Radarowej obserwując elki i słuchając muzyki (myślę sobie: o, pewnie już czas - a to minęła dopiero minuta, masakra). Przede mną wywołali 2 osoby, których nie było na sali. Za każdym razem jak z głośnika padało "Proszę o uwagę, proszę o zgłoszenie się X.Y. do weścia numer 1.." dostawałam apopleksji. Nie inaczej było, jak za chwilę (o 14:10) usłyszałam swoje nazwisko. Na gumowych nogach wyszłam i poszłam w stronę mojego Egzaminatora, który już na mnie czekał. Założyłam okulary i trzęsącymi się rękami podałam Egzaminatorowi mój dowód. Potem poszliśmy na plac manewrowy. Egzaminator po drodze zagadywał, czy od dawna noszę okulary, z trudnością mu odpowiadałam bo miałam sucho w ustach i szczękościsk, za bardzo nie wiedziałam co się dzieje, myślałam, że zaraz padnę i nie powstanę. Wsiadłam do auta, E. zapytał czy wiem, na czym polega egzamin, powiedział formułkę do kamery i kazał przygotować się do jazdy, po czym wysiadł (pewnie, żeby mnie nie stresować patrzeniem na ręce). Wszystko ładnie pięknie, wsiadł, upewnił się, czy jestem przygotowana do jazdy (pamiętajcie, FiLiP.Ś: Fotel + Lusterka + Pasy + Światła), widział, że jestem na maksa zdenerwowana i starał się jak mógł, żeby rozluźnić atmosferę. Wylosowałam najłatwiejsze zadanie, a mianowicie sprawdzenie sygnału dźwiękowego i światła awaryjne (wcześniej E. sam odpalił odpalił silnik, po prostu od początku bardzo chciał mi pomóc). Potem powiedział, żebym podjechała na łuk, instruował mnie gdzie mam skręcić, kiedy wycofać itd. Po prawidłowym wjechaniu w kopertę (nie zauważyłam żadnego spadku ani górki o którym pisali inni), powiedział na czym polega zadanie i wysiadł. I tu pierwszy zonk, wrzuciłam wsteczny zamiast jedynki :D całe szczęście zorientowałam się w porę zanim ruszyłam, nie wiem, czy E. udawał, że nie widzi czy nie widział, w każdym razie krzyknęłam 'Przepraszam, już wiem!' [debil] i pojechałam do przodu. Łuk wykonany prawidłowo. Potem E. wsiadł, powiedział, żeby podjechać na górkę, zatrzymać się i wysiadł. I tu stało się to, czego się najbardziej obawiałam, a co zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu 2 dni temu na doszkalaniu: latająca noga.. Pyk! poleciała, samochód się stoczył, druga próba. Poprosiłam E. czy mogę chwilkę poczekać, aż przejdzie, powiedział, że nie ma sprawy, jak się pani uspokoi, proszę wykonać manewr - anioł nie człowiek :) udało się (dużo gazu, sprzęgło, aż bujnie do góry samochód, zwolnienie ręcznego, ogień do przodu bez stoczenia na milimetr).

Wyjeżdżamy na miasto. I to, o czym marzyłam - wyjazd na Radarową w prawo a nie pchanie się w korek na Hynka. Skręt w lewo w Lechicką (równorzędne), skręt w prawo na Krakowską i pruliśmy cały czas prosto, aż do skrętu w prawo w Banacha (wiedziałam, że to po to, żebym się trochę uspokoiła i opanowała, co zresztą potwierdził sam E. Po egzaminie, jeszcze raz powtarzam, wspaniały człowiek). Skręt w prawo w Pawińskiego. Potem, jak ktoś już napisał, film się urywa ;) Miałam rozpędzić auto do 50km/h i zatrzymać w wyznaczonym miejscu - tu komentarz E. "to dociśnięcie hamulca do podłogi na końcu mogła sobie pani darować" - faktycznie, bujnęło nami nieźle. Potem E. wytłumaczył mi, że to zadanie sprawdza, czy potrafimy zatrzymać się płynnie w ruchu drogowym, żeby np. kogoś wysadzić lub zabrać ze sobą, nie musi być co do linijki w miejscu, w którym egzaminator powie, ma być "przy" (oczywiście prawy kierunkowskaz i zatrzymanie jak najbliżej prawej krawędzi, przy ruszaniu lewy kierunkowskaz i upewnienie się o możliwości jazdy). No i to nieszczęsne parkowanie. "Proszę zaparkować prostopadle po prawej stronie, w wyznaczonym przeze mnie miejscu". Przejechaliśmy kawałek szukając wolnego miejsca, E. komentował, że tu nie, musi być 1 wolne a nie 2, w końcu znaleźliśmy. Nie wiem dlaczego, ale odjęło mi rozum, zamiast dać kierunek w lewo, zjechać na przeciwległy pas, żeby zwiększyć sobie promień skrętu, wykonałam to zadanie z prawego pasa. Oczywiście od razu korekta, bo wjechałabym w auto po lewej; udało mi się wjechać, wyprostowałam kierownicę (tak mi się przynajmniej wydawało), luz, ręczny. I tu zaczyna się mój dramat. Polecenie "Proszę wyjechać w prawo", no to ciach, kierunek, staczam się do tyłu patrząc w prawo czy nic nie nadjeżdża, kątem oka widzę, że noga E. wędruje w stronę hamulca, to od razu wciskam sama. "Dlaczego się pani zatrzymała?", "Żeby upewnić się, czy nic nie jedzie z prawej strony...", E. macha rozpaczliwie głową, że nie nie nie, ja nadal nie kumam, w głowie przeciąg, ręce ciągle się trzęsą, tylko nie trudne pytania, o raju, co się dzieje, zaraz zwariuję, chcę do domu. Dał mi szansę, sami przyznacie. Okazuje się, że jak wjeżdżałam, żeby wyrównać, odkręciłam kierownicę na samym końcu tuż przed zatrzymaniem w lewo (???). Koła skręcone, przy wyjeździe przód idzie w prawo, prosto w śliczne auto... Koniec egzaminu, próba doprowadzenia do kolizji.

Jak przesiadaliśmy się, ja już uśmiech i mówię, że nawet cieszę się, że to już koniec, taka ulga :D

Bardzo fajny powrót do ośrodka, E. przestrzegał mnie przed byciem "miłym kierowcą" i przepuszczaniem pieszych na pasach w każdej sytuacji - że najpierw trzeba się zorientować czy jakiś człowiek na lewym pasie nie jedzie za szybko i czy zdąży wyhamować i nie rozjedzie tego kogoś, komu ustąpiłam pierwszeństwa, i ogólnie o całym egzaminie. Jak otworzył bramę od ośrodka i wjechaliśmy, widzę tych nieszczęśliwych, zestresowanych ludzi czekających na egzamin pod budynkiem, mówię, że pewnie teraz sobie myślą, o rany, nie zdała, beznadzieja, a on na to, że może odwrotnie, myślą, że tak dobrze mi szło, a egzaminator taki okrutny :D mówię, że teraz głupio mi tam iść, żeby zapisać się na kolejny egzamin, "nikt nie broni pani iść radośnie w podskokach, na pewno nie zwrócili uwagi po której stronie była pani w samochodzie":D MEGA! Bardzo mu podziękowałam za cały egzamin, bo naprawdę nie mogłam trafić na bardziej ludzkiego egzaminatora.

O czym musicie pamiętać - niby oczywistości - ale co ciągle jak mantrę powtarzałam sobie w głowie (w uproszczeniu, nie po kolei, ale nieistotne):

- po skręcie na skrzyżowaniu od razu patrzeć na znaki, jakie wytyczne co to dalszej jazdy (ograniczenia prędkości, czy jednokierunkowa, jakie pierwszeństwo)
- przed pasami noga z gazu, na wszelki wypadek gdyby trzeba było hamować jak ktoś wyskoczy znienacka
- przed pasami rozglądać się na prawo i lewo, czy ktoś nie chce przejść
- przed skrzyżowaniem równorzędnym noga z gazu i rozglądać się, pokazując, że wiecie, że trzeba ustąpić pierwszeństwa z odpowiedniej strony w razie konieczności
- przed ostrzejszym hamowaniem ostentacyjnie zerknijcie we wsteczne
- jak macie zaparkowane samochody po prawej i musicie je ominąć wyjeżdżając na przeciwległy pas, koniecznie kierunek w lewo. Potem oczywiście kierunek w prawo jak macie wolny prawy pas
- kierunkowskazy, kierunkowskazy, kierunkowskazy
- na jednokierunkowych przy skręcie w lewo, zawsze! ustawienie się po lewej stronie jezdni, ALE! przy samym skręcie wyjeżdżajcie jak najbardziej się da na wprost i dopiero potem skręt w lewo -> żeby nie najechać na podle namalowane podwójne ciągłe, nie ścinać tych zakrętów (koniec egzaminu)
- przed skrętem na skrzyżowaniu w prawo maksymalne zmniejszenie prędkości, redukcja do dwójki, uwaga na pieszych i rowerzystów, którzy w tym samym czasie mają zielone światło
- jak warunkowy skręt w prawo na strzałce, ZAWSZE pełne zatrzymanie na czerwonym, przepuszczamy pieszych i rowerzystów, dopiero potem podjeżdżamy do trójkątów i czekamy aż będzie można jechać
- przy skręcie w lewo na skrzyżowaniu wyznaczyć sobie tor jazdy
- przy skręcie w lewo przepuścić tych z naprzeciwka, zatrzymać się tak, żeby mogli swobodnie przejechać
- nie wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli nie ma miejsca
- nie wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli trzeba będzie zatrzymać się na torach
- zmieniać pasy z tą samą lub większą prędkością (nie zwalniać!)
- jechać z maksymalną określoną prędkością (dynamika jazdy, jak ograniczenie do 60 to 60, jak do 30 to 30 – oczywiście, jeśli pozwalają na to warunki)
- uważać na te cholerne tramwaje
- jeśli autobus wyjeżdżający z przystanku da kierunek, przepuścić go
- jeśli omijamy auta zaparkowane po prawej stronie i wjeżdżamy na przeciwległy pas ruchu, ZAWSZE puszczamy tych z przodu (którzy jadą swoim pasem, jakby nie było), zjeżdżamy na maksa w prawo, nawet zatrzymujemy się
- FiLiP.Ś (Fotel + Lusterka + Pasy + Światła)
- na górce lepiej za dużo gazu niż jak ma zgasnąć (zatrzymanie, ręczny, sprzęgło aż podniesie auto i gaz gaz gaz, opuszczenie ręcznego, długa)
- jak zawracanie w bramie po lewej (wjazd przodem, wyjazd tyłem), wjechać w nią na maksa po prawej stronie (żeby nie blokować wyjazdu)
- jak rozpędzenie do 50 i zatrzymanie w określonym miejscu: prawy kierunek, zjechać jak najbliżej prawej krawędzi, popatrzeć we wsteczne, płynnie zahamować. Przy ruszaniu lewy kierunek (dajemy znać, że włączamy się do ruchu)


Polecane przed egzaminem:
- dodatkowe jazdy dzień i dwa przed (albo jak ktoś czuje się na siłach to w dniu egzaminu - ja tak zrobię za tydzień, żeby wykluczyć syndrom latającej nogi)
- śledzenie trasy na youtube, np. https://www.youtube.com/watch?v=sTB93TipTZ8 (i inne K. Kubel, super sprawa bo z opisem trudnych miejsc i wskazówkami co trzeba robić, na co zwrócić uwagę)
- snickers tuż przed :D mi nie pomógł za wiele, ale kto wie co by się działo, gdybym go nie zjadła ;)
- oglądałam też https://www.youtube.com/watch?v=-cQsS4zYPjs :D
- przeczytać wpisy na forum dotyczące egzaminów w ośrodku, w którym zdajecie - do wszystkich, którzy do tej pory pisali -> WIELKIE DZIĘKI za pomoc!!!

No to do zobaczenia pod WORDem :D POWODZENIA!
h0ggata
 
Posty: 1
Dołączył(a): sobota 26 lipca 2014, 20:33

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez morcizny » wtorek 09 września 2014, 13:41

Witam dzisiaj o godz.9 miałam drugie podejście do egzaminu praktycznego z kat.B w WORD Odlewnicza-wynik pozytywny.Egzaminatorem była bardzo sympatyczna pani Anna.

Przebieg egzaminu: komputer wylosował sprawdzenie płynu hamulcowego i pokazanie świateł stop.U siebie w szkole miałam starsze wersje auta i maske palcem otwierała sie z prawej strony znaczka skoda a w wordzie jest po lewej wiec chwile sie szarpałam ale jak znalazlam palcem lewej dłoni to poszło,potem Pani E. zapytała jak chce sprawdzić światła wiec ja wciskałam ona poszła zobaczyć,łuk i górka bez korekt wystarczy prawe lusterko ustawic tak zeby dobrze widziec pasy namalowane i korzystać tylko z prawego lusterka i oglądać sie za siebie i pójdzie bez problemu ,mi podczas nauki nie wychodziły tak dobrze łuki jak podczas tych dwóch egzaminów.Potem wyjazd na miasto Pani E.pyta się w która strone chce jechac wybrałam prawo i od razu miałam rozpędzanie sie i zatrzymywanie w wyznaczonym miejscu potem jezdziłam trasami które przerabiałam przez tyle czasu z instruktorem żadnych niespodzianek,parkowanie prostopadłe w lewo ,3 skrzyżowania równorzędne miedzy osiedlami z czego raz nie włączyłam kierunku i powiedziała ze powinnam zasygnalizować ,zawracanie na skrzyżowaniu i kolejne z wykorzystaniem uliczki,droga jednokierunkowa i z niej skręt w lewo(trzeba byc ustawionym jak najbliżej lewej strony),musiałam rozpędzic sie do 70 km.,jechac po ulicach z pierszeństwem tak jak pokazują znaki.Na rondzie skręcałam w lewo.Miałam dwie sytuacje w której musiałam gwałtownie chamować raz przy przystanku kiedy to kierowca autobusu nie widział mnie w lusterku a ja byłam na wysokosci srodka autobusu kiedy on włączył kierunek i zaczał wjeżdżać na pas gdzie byłam ,a druga sytuacja kiedy nagle wyskoczył mi na przejściu biegnący pieszy który biegł ale nie było nigdzie przystanku.Powiedziała ze mam dobry refleks.
Ogólnie powiedziała ze za słabo chamowałam kiedy trzeba było sie rozpędzic ,tego ze nie właczyłam kierunkowskazu na tym równorzędnym i ze za mało gazu wciskam jak ruszam na światłach ale potrafiłam reagowac kiedy trzeba było.

Z góry przepraszam ze może moja wypowiedz nie jest jakas super poprawna ale piszę ja od razu po zdanym egzaminie.

To forum bardzo mi pomogło,duzo rzeczy sie dowiedziałam kiedy miałam wątpliwości. Egzaminatorzy naprawdę nie gryzą,nie podnoszą głosu ,nie mają pedału gazu jak to napisał ktoś wczesniej,nie trzeba obchodzic samochodu zeby sprawdzac czy drzwi sa pozamykane. A cały egzamin trwał niecałe 40 minut.O i co do osławionego batona to tez zjadłam :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim co bedą podchodzić do egzaminu!!! :)
morcizny
 
Posty: 1
Dołączył(a): wtorek 09 września 2014, 13:00

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez raff » niedziela 21 września 2014, 02:27

WORD OKĘCIE, Radarowa

Egzamin Teoretyczny: 27.08.2014 09:00 -> 1 podejście, pozytywny

Egzamin Praktyczny: 19.09.2014 09:00 -> 1 podejście, pozytywny.


Przebieg Egzaminu:
Wylosowany na 9:30.
Do pokazania olej i kierunkowskazy.
Warto dodać, że nie powiedziałem o samym bagnecie, ale też o warunkach jakie muszą być spełnione do dobrego pomiaru (zimny silnik i równy teren).
A kierunki to wiadomo.
Potem przygotowanie do jazdy (FiLiP Ś.) i na łuk (środkowy). Sprzęgło super, auto super, więc łuk i górka bezbłędnie.

A następnie wyjazd na Radarową w prawo, potem w lewo w Lechicką, w lewo w Krakowską, zawracanie na rondzie, do Korotyńskiego, w lewo w Mołdawską, w prawo w Pruszkowską, w lewo w Sanocką, w lewo w Trojdena (tu zatrzymanie się w wyznaczonym miejscu), w lewo w Pawińskiego, w lewo w Korotyńskiego (zawrócenie przy 'Chemiku'), w prawo w Mołdawską, w prawo w Pruszkowską, w prawo w Żwirki, w prawo w Hynka, w prawo w Radarową (tu parkowanie prostopadłe z zawróceniem) i do WORD.

Dwa błędy popełnione:
- Przy skręcie w Trojdena zapomniałem, że to równorzędne i stałem jak kołek puszczając tych z lewej :-)
- Przy skręcie z Pawińskiego w Korotyńskiego tak skupiłem się na analizowaniu sytuacji, że zapomniałem o kierunkowskazie :-P

Zwrócę tylko uwagę na zawracanie przy "Chemiku". Uczono mnie żeby tam spokojnie stawać pośrodku, by mieć więcej miejsca na zawracanie. Tak też zrobiłem, ale nie popełnijcie tego błędu co ja i skręćcie koła na max :-)
Musiałem trochę poprawić, a jeden samochód czekał, aż wyjadę. Niby nic, ale po co kusić.

Ogólnie egzamin kompletnie bez stresu! Meliska rano i batonik orzechowy przed egzaminem dały radę!
Egzaminator Wojciech bardzo dobry. Jasno wydaje polecenia, a w razie czego powtórzy.

Jeżeli macie wiedzę to egzamin okaże się czystą formalnością.. o ile opanujecie nerwy. Ja od rana sobie mówiłem to co mi instruktor wspominał: "Wiedzę masz, prawko ci się należy i zdasz jak tylko nie będziesz się stresować".
No i cóż, uspokoiłem się jeszcze przed wyjściem z domu i już miałem przeczucie, że będzie dobrze.

Powodzenia wszystkim! DACIE RADĘ!
raff
 
Posty: 2
Dołączył(a): niedziela 21 września 2014, 00:47

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez Monsarzka » piątek 14 listopada 2014, 11:45

WORD Warszawa Radarowa

Podejście drugie, pierwsze oblane na łuku (stres).

13.11.2014 r., godzina 13:00. Początek egzaminu 13:55, koniec 13:40, jazda po mieście tylko 25 minut.

Do wskazania płyn do chłodnicy i światła awaryjne. Łuk i górka bez problemu. Po wyjeździe z ośrodka miałam skręcić w lewo w Hynka, następnie zawracanie na rondzie, zaraz po zawracaniu skręt w prawo w ul. Sabały (tu egzaminator powiedział, że manewr wykonany nieprawidłowo), później wyjazd na Aleje Krakowską.

Dalej prosto na rondzie Hynka, następnie też prosto przez Grójecką, musiałam skręcić w Dickensa, bo z tyłu jechała karetka na sygnale. Później w Pawińskiego, dalej skręt w Korotyńskiego w lewo i tu za długo stałam (bałam się wymusić) i mnie strąbili, egzaminator wpisał mi błąd, ale jedziemy dalej prosto i zawracanie z lewej w bramie.

Następnie skręt w Mołdawską i w prawo w Pruszkowską, dalej w lewo w Żwirki i Wigury, w prawo w 1 Sierpnia i zatrzymanie w wyznaczonym miejscu. Dalej parkowanie prostopadle przodem na Sulmierzyckiej. I już powrót na Radarową do ośrodka (zgasł mi przy wjeździe). Już w ośrodku miałam zaparkować tyłem, ale nie wyszło :P.

Ogólnie egzaminator w porządku, raczej chciał żebym zdała, trochę pokrzyczał przy błędach. Przed egzaminem wypiłam podwójną dawkę melisy, zjadłam batonika na S., no i wykupiłam 2h jazd.
13.10.2014 - zdany egzamin teoretyczny za pierwszym razem.
13.11.2014 - zdany egzamin praktyczny za drugim razem.
Avatar użytkownika
Monsarzka
 
Posty: 8
Dołączył(a): piątek 14 listopada 2014, 09:38
Lokalizacja: Warszawa

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez www1103 » piątek 21 listopada 2014, 19:00

WORD Warszawa Radarowa

14.11 - egzamin teoretyczny POZYTYWNY
14.11 - egzamin praktyczny NEGATYWNY
21.11 - egzamin praktyczny POZYTYWNY !!!

Jestem po drugim podejściu do egzaminu i zdałam :D Jestem niesamowicie szczęśliwa, że się udało :)
Za pierwszym razem niestety oblałam na górce, ale tego samego dnia zapisałam się na egzamin i najbliższy termin na 21.11, czyli czekałam tydzień.

Dzisiaj kompletnie inaczej się czułam, za pierwszym podejściem towarzyszył mi niesamowity stres, trzęsły mi się ręce nogi :)
Za drugim podejściem było nieco spokojniej : na placu poprawiałam łuk - bałam się, trafię w pachołek, więc wolałam się zatrzymać i spróbować ponownie (wjazd w pachołek oznacza koniec egzaminu, zatrzymanie - ponowną próbę) i ulżyło mi, bo się udało :)
Górka - tutaj miałam trochę stres, bo na pierwszym egzaminie na tym oblałam, ale przycisnęłam mocniej gaz i znów udało się :)
Wyjazd na miasto - w momencie kiedy egzaminator powiedział, że wyjeżdżamy poczułam się zdecydowanie pewniej :) Pamiętam, że wyjechaliśmy w prawo, potem na rondo i zawracanie, zatrzymanie w wyznaczonym miejscu, zawracanie z wykorzystaniem infrastruktury, parkowanie prostopadłe i powrót do ośrodka.
Powiem szczerze, że jak już wróciłam do ośrodka miałam bardzo mieszane uczucia - z jednej strony wydawało mi się, że było dobrze, czułam się pewnie za kierownicą, z drugiej nie chciałam się nastawiać. Egzaminator zapytał o błędy, które zrobiłam - 1 przy przejeździe przez skrzyżowanie, ustąpiłam pierwszeństwa mimo, że byłam na drodze z pierwszeństwem, a drugi z ominięciem przeszkody - nie włączyłam kierunkowskazu powrotnego - oczywiście powiedziałam mu co to były za błędy, bo zdawałam sobie z nich sprawę i nagle .... "ale mimo ich wynik egzaminu pozytywny" :D :D :D :D :D :D

Uczucie nie do opisania :D
Jeżeli mogę cokolwiek poradzić - trzeba być mega skupionym - obserwujcie znaki, okolice przejść dla pieszych; spróbujcie potraktować ten egzamin jako zwykłe jazdy - wiem z doświadczenia, że jest to bardzo trudne, ale przynajmniej można spróbować :) , mimo stresu nie okazujcie go - za pierwszym razem egzaminator zapytał mnie czy się denerwuje - ja powiedziałam, że tak i nie zdałam, za drugim razem egzaminator zapytał o to samo powiedziałam, że nie (mimo, że stresowałam się) i zdałam :) za kierownicą trzeba czuć się pewnie, a decyduje o tym często nasze nastawienie - to Ty kierujesz autem, nie auto Tobą :) nie nastawiajcie się negatywnie do egzaminatora - to też jest człowiek, nie myślcie, że on czeka tylko na Wasze potknięcie.
i jeżeli chodzi o łuk - jeżeli macie pewność, że się nie uda - zatrzymajcie się i powtórzcie !

POWODZENIA :)
www1103
 
Posty: 3
Dołączył(a): piątek 21 listopada 2014, 18:23

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez RadoslawS » wtorek 25 listopada 2014, 17:23

Egzamin zdany za 7 razem - egzamin zdała moja żona:). 4 razy na Odlewniczej oraz 3 razy na Bemowie i tutaj wynik egzaminu pozytywny:). Jechałem za żoną przez cały egzamin.

- brak kierunkowskazu jak zmieniała pas ruchu
- brak kierunkowskazu jak zawracała przy użyciu bramy
- jedna sytuacja była wątpliwa, ponieważ przejechała na żółtym świetle ale egzaminator puścił:)
- jedno ruszenie z 2 biegu egzaminator stwierdził, że canna umiejętność w zimie ale uznał to za błąd

wynik pozytywny, jednak można zdać:)
RadoslawS
 
Posty: 3
Dołączył(a): wtorek 25 listopada 2014, 16:17

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez pingui » czwartek 18 grudnia 2014, 20:00

Word Odlewnicza: miałem 4 podejścia. Niestety, nie polecam i tego WORDu (podchodziłem w sumie 6 razy, 1 w Skierniewicach, 4 w Wwie, 1 w Łomży - zdany).
Pazerni na pieniążki strasznie.
1 raz - egzaminator OK, mój drobny błąd - jednak powinien mi dać drugą próbę manewru, a nie dał. Nie kłóciłem się.
2 raz - egzaminatorka p. Katarzyna, straszna osoba, oblewa wszystkich. Czepia się najdrobniejszych rzeczy, wmawia wymuszenie pierwszeństw tam, gdzie naprawdę ich nie ma. Zastanawiałem się nad odwołaniem, ale to strasznie długa procedura...
3 raz - egzaminatorka p. Anna, super kobieta, niestety piesza, starsza osoba, weszła mi w martwe pole. No i koniec egzaminu, mimo że wracaliśmy do wordu.
4 raz - egzaminator p. Michał, koszmarny facet - oblał za to, że w dozwolonym miejscu zatrzymałem się na pomarańczowym - nie chciałem zrobić błędu.
Po tym 4 razie się wkurzyłem i przeniosłem papiery do Łomży, gdzie zdałem za pierwszym razem, nie znając ani auta, ani miasta.
pingui
 
Posty: 7
Dołączył(a): czwartek 18 grudnia 2014, 15:59

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez Golomp » wtorek 16 czerwca 2015, 11:39

WORD Warszawa Odlewnicza

Egzamin Teoretyczny: Zdawany 3. krotnie (ze względu na duże odstępy czasowe), ostatni zdany za 3. razem

Egzamin Praktyczny: Zdany za 6. razem (też duże odstępy czasowe):
2011 (Toyota Yaris):
1. podejście - Niezdane - Górka
2. podejście - Niezdane - Łuk
3. podejście - Niezdane - Łuk

Później (Skoda Fabia)
4. podejście - Niezdane - Łuk (zima i słaba widoczność pasów :( )

2015 (Hyundai I20):
5. podejście - Niezdane - Wymuszenie na przejściu dla pieszych po 40 minutach na mieście
6. podejście - Zdane, egzaminator: Piotr Całka :)

Jak widać spore odstępy czasowe, ale nie miałem presji na zdawanie prawka aż zobaczyłem jakie przepisy wchodzą od 2016, masakra. Także zdałem teorię (za 3. razem dopiero, ale muszę przyznać, że ta nowa jest dość trudna a i niezbyt się przygotowałem, dostałem jakieś pytania o odstępy w tunelu no i poległem, no nic, ważne że w końcu zdane :))
Potem żeby zapoznać się z Hyundaiem wziąłem 5 godzin jazd i było całkiem nieźle, w końcu pierwsze podejście do egzaminu no i pierwsze zaskoczenie - samochód egzaminacyjny zupełnie inaczej reaguje na sprzęgło, strasznie późno łapie, no ale trudno, trzeba sobie radzić. Łuk zaliczony bez problemu (w ogóle zero stresu na tym egzaminie, co nieco mnie zaskoczyło :)) metodą na 1 obrót przy 1. słupku, górka poszła nieźle, chociaż minimalnie się stoczyłem, oczywiście przy wyjeżdżaniu z WORD zapomniałem zwolnić ręcznego, ale egzaminator tylko spytał czy jestem gotowy do jazdy i zauważyłem. W sumie pierwszy egzamin szedł mi śpiewająco, parkowanie łatwe, zawracanie też, nawet jakoś ze sprzęgłem sobie radziłem. Niestety już wracając do WORD i skręcając w lewo z Bartniczej w Rembielińską na strzałce wjechałem na przejście dla pieszych i egzaminator dał po hamulcach. No trudno, ewidentny mój błąd, trochę przykro, bo było blisko. Egzaminator całkiem sympatyczny, chyba chciał, żebym zdał, bo radziłem sobie na prawdę nieźle.
Od razu po egzaminie opłata za następny egzamin, następnego dnia telefonicznie się zapisałem, termin za tydzień, no to czekamy.
Egzamin o 19, przyszedłem 30 minut wcześniej, ale niepotrzebnie, wyczytali mnie dopiero ok. 19.45, przyszedł Pan Całka, zaprowadził mnie do auta i przypomniał sobie, że nie ma kluczyków :) Wrócił do WORD, wypytał wszystkich egzaminatorów na placu, w końcu się okazało, że któryś przez przypadek wziął ze sobą ok. Pierwsze zadanie egzaminacyjne, które egzaminator określił jako 'zestaw bajka' - sygnał dźwiękowy i światła mijania. Wszystko bez problemu, ale pojawił się stres, nogi nieco drżały i nieco się przestraszyłem, że na górce nie dam rady, ale na szczęście i łuk i górka zaliczone bez poprawki, super.
Wyjazd z WORDu i od razu błąd - auto jechało z przeciwka i skręcało w swoje lewo na parking WORDu a ja zatrzymałem się, żeby przepuścić, jakoś wydawało mi się, że wyjeżdżam ze strefy wewnętrznej, na szczęście po chwili zastanowienia ruszyłem, egzaminator stwierdził tylko, że niezbyt mu się to podobało. Wyjazd z WORD, jedziemy w prawo przez tory tramwajowe, znów w prawo i zatrzymanie do punktu. Tu kolejny mój błąd, bo chyba ze stresu zjechałem zbyt blisko krawężnika aż egzaminator chwycił kierownicę i myślałem, że to koniec, do tego włączając siędo ruchu stwierdził, że zam mało się rozejrzałem, ale powiedziałem, że spojrzałem w lusterko wsteczne :) Na szczęście hasło 'jedziemy dalej, ale manewr trzeba będzie powtórzyć', jedziemy dalej, potem skręt w prawo na skrzyżowaniu i w Bazyliańską a potem w Ogińskiego, egzaminator poprosił o wolniejszą jazdę, bo chciał znaleźć miejsce parkingowe, ale nic nie było, więc jedziemy dalej. Potem zatrzymanie przy znaku STOP i w prawo na Bartniczą i na światłach w lewo, w Wysockiego. Przy Orlenie manewr zawracania (poszło jak po maśle, a do tego ruch był dość mały, więc poszło sprawnie) i znów w prawo w Bartniczą i dalej w prawo w Ogińskiego, na Ogińskiego zawracanie z użyciem infrastruktury i biegu wstecznego po lewej stronie. Oczywiście cała lewa była zastawiona autami, więc przy cofaniu mała widoczność, ale zachowałem się poprawnie - jechało auto, zatrzymałem się, żeby je puścić, gość w aucie zrobił to samo. Spytałem egzaminatora czy mogę jechać, bo gość ma pierwszeństwo, ale wyraźnie zatrzymał się aby mnie puścić, egzaminator powiedział, że to ja decyduję, więc zdecydowałem, pojechaliśmy :) Jedynie powiedział, że jak już korzystam z uprzejmości to żebym robił to dynamiczniej, ok, wracamy Ogińskiego i prawie od razu parkowanie prostopadłe po lewej między dwoma pojazdami, miejsca mnóstwo, bo z 1.5 autka by się zmieściło, więc wjechałem bez problemu, troszkę cofnąłem i zaliczone :)
Wyjazd w lewo i jedziemy dalej Ogińskiego a po chwili w prawo w znaną wszystkim jednokierunkową Nadwiślańską, potem w lewo w Bolesławicką i znów w lewo w Bartniczą a na światłach w prawo ponownie w Wysockiego i jedziemy na Białystok trasą Toruńską do ronda Łabiszyńska. Na rondzie w lewo i za rondem w prawo chyba w ulubione miejsce do zawracania a skoro tak to zawracamy. Kolejny manewr wykonany poprawnie, więc wracamy na rondo Łabiszyńska i cały czas prosto aż do Kondratowicza, gdzie skręcamy w prawo. Tu kolejna uwaga, bo nieco za blisko autobusu, który jechał przede mną zatrzymałem się przed światłami. Z Kondratowicza w prawo w Rembielińską, więc już bardzo blisko upragnionego kawałka plastiku :) Przed skrętem w odlewniczą jeszcze zatrzymanie do wyznaczonego miejsca, tym razem perfekcyjnie, no i w lewo w Odlewniczą i do WORDu, w ośrodku oczywiście zaparkować tyłem co też poszło gładko i zgaszenie auta (oczywiście nie wyłączyłem świateł :P).
Trochę się denerwowałem, ale na szczęście wszystko się udało, Pan Piotr pogratulował, podziękowałem no i tyle :)

Podsumowując: O dziwo dużo więcej stresu za drugim razem, być może czułem, że się uda :)
Wszystko robić na spokojnie i myśleć, jak dla mnie egzaminator dość późno wydawał polecenia, więc musiałem być dodatkowo skupiony, niemniej jednak wydaje mi się, że również chciał żebym zdał, sprawiał wrażenie dość wyluzowanego, ale jakoś niezbyt mi to pomogło w ogarnięciu stresu.
Pamiętajcie też, żeby się mocno rozglądać, szczególnie przy przejazdach rowerowych, nawet nie po to, żeby zdać egzamin, ale po prostu to są cholernie niebezpieczne miejsca ;)
Golomp
 
Posty: 1
Dołączył(a): poniedziałek 15 czerwca 2015, 22:21

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez urszi » poniedziałek 27 lipca 2015, 15:06

27.07.14 RADAROWA
Egzamin praktyczny
Wynik: NEGATYWNY

Czuję się w obowiązku napisać Wam jak mi poszło na egzaminie, po tym jak czytałam to forum naprawdę wiele wiele razy :)

Egzamin miałam na 13, z moim instruktorem wykupiłam sobie 5h dodatkowych i ostatnią godzinkę zostawiłam sobie na dziś. Polecam to rozwiązanie każdemu, jazda mnie uspokoiła i wzbudziła poczucie, że dam radę. Pod ośrodek podjechałam 30 min. przed, wezwana zostałam przed czasem (jakieś 3-4 min.) Pan egzaminator B.M., fajny starszy facet, nie gadał niepotrzebnie, polecenia przekazywał jasno i wyraźnie. Musiałam sprawdzić sygnał dźwiękowy i światła pozycyjne. Łuk i górka bez poprawek, więc jedziemy na miasto. Wyjazd w prawo w Radarową i od razu parkowanie po prawej stronie. Osobiście bym poprawiła, ale E powiedział, że wyjeżdżamy w prawo. Ok, pomyślałam fajny :) Jedziemy dalej, w lewo w Lechicką, a potem znów w lewo w Grójecką. Stałam pierwsza na czerwonym, serce waliło mi jak oszalałe i miałam wrażenie, że stoje tam dobre 20 min. Ruszyłam, wszystko dobrze. Potem zawracanie na rondzie na hynka i dalej prosto Grójecką. Potem w prawo w Korotyńskiego. I tu niestety popełniłam błąd. Wyprzedziłam rowerzystę na przejściu dla pieszych... E do mnie, że egzamin zakończony z wynikiem negatywnym i pyta mnie czy wiem dlaczego. Ja, że nie, nie wiem. A on do mnie czy wiem gdzie znajdował się rowerzysta, ja na to no na jezdni :) I wtedy mi wszystko wyjaśnił. Powiem szczerze, że kompletnie tego nie zauważyłam, skupiłam się na tym, żeby nie przejechać podwójnej ciągłej... Powinno mi to dać do myślenia, że po coś ona tam jest :) Zaparkowałam dalej po prawej i się przesiedliśmy. Generalnie E powiedział, że szło mi bardzo dobrze, na kartce pozaznaczał większość "ptaszków" i wspomniał, że gdyby nie to, to bym na pewno zdała. Mimo wyniku negatywnego, jestem dobrej myśli, wiem już z czym to sie je :) Kolejny egzamin we wtorek (04.08) o 12, trzymajcie kciuki!!

P.S. Noga latała mi jak oszalała mimo, że trzymałam pietę na podłodze, stres niesamowity, zjadłam tylko banana i czekotubkę :D Obejrzałam od groma filmików na YT, jak jeździłam po mieście z kimś innym to zawsze bacznie obserwowałam drogę jakbym o ja była za kółkiem.
urszi
 
Posty: 1
Dołączył(a): poniedziałek 27 lipca 2015, 14:51

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez sercio » piątek 04 września 2015, 14:41

Miejsce: ME Radarowa
Data: 04.09.2015
Godzina: 9:00
Pojazd: Hyundai i20
Wynik: NEGATYWNY

No cóż, to pora i na mnie - dorzucę swoją cegiełkę do forum ;) Dziś miałem swój pierwszy egzamin praktyczny. Zapisany na godzinę 9:00 na Radarowej. Egzaminator wywołał mnie 5 minut przed czasem. Szczerze powiedziawszy przyjechałem do WORD-u z typowo spokojnym nastawieniem - bynajmniej tak się czułem. Przywitaliśmy się, podpisaliśmy papierek i do wozu. Niestety rano padał przeokropny deszcz. Nie tyle co szyby były zaparowane, ale katorgą okazały się lusterka boczne pojazdy na których non stop były krople deszczu.

Sprawdziłem klakson i światła przeciwmgielne. Wszystko okej, łuk i górka tak samo. Aczkolwiek na łuku miałem strasznego stresa z racji tego, że dosłownie jechałem na czuja - w lusterkach praktycznie zerowa widoczność!
Wyjechaliśmy ośrodka prosto na Radarową, potem w prawo, następnie Lechnicką i w lewo do ronda Wojnata. Tam tradycyjne zawracanie, a następnie prosto do Racławickiej. Pokręciliśmy się w tamtych rejonach, zrobiliśmy zatrzymanie w wyznaczonym miejscu, zawracanie w bramie. Ogólnie szło mi bardzo, ale to bardzo dobrze. Po 10 mintuach jazdy się wyluzowałem, ale skupienie trzymałem do ostatniego momentu. Obserwując kątem oka egzaminatora śmiało stwierdziłem, że przekonał się do mojej jazdy. Czasami coś zagadał - ogólnie nie było nerwowej atmosfery.

Niestety, kiedy już mieliśmy kierować się do WORD-u zostało jeszcze parkowanie. Pech chciał, że akurat prostopadłe prawą stroną, którego niecierpię. Nadmienie jeszcze, że wjeżdżałem pomiędzy dwa pojazdy, było ciasno jak na Hyundaia, ale oczywiście możliwe do wykonania. Niestety zabrakło mi wprawy i doświadczenia. Zrobiłem zbyt duży najazd i było ryzyko, że uszkodzę pojazd po lewej stronie - standard. W tym miejscu niestety zakończyłem egzamin.

Moje wrażenie są mieszane. Z jednej strony jestem zły na siebie, że popełniłem tak głupi błąd - bo przecież mogłem zrobić korektę - a z drugiej strony to wszystko nie jest takie straszne jak opisuje to większość osób. Ostatnio oglądałem bodajże jakiś program i egzaminator państwowy powiedział jedną rzecz, która to utkwiła mi w pamięci i miałem ją przez cały czas egzaminu: "Jeżeli siedzący obok egzaminator czuje się bezpiecznie, to jest to połowa sukcesu". Idąc tą myślą starałem się pokazać, że ogarniam temat, akcentowałem przejścia dla pieszych, skrzyżowania itp.

Następny egzamin 16.09.2015 - tym razem się uda ;)
sercio
 
Posty: 14
Dołączył(a): środa 22 lipca 2015, 20:10

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez Baakamono » poniedziałek 30 listopada 2015, 17:37

Miejsce: ME Radarowa
Data: 30.11.2015
Godzina: 8:00
Pojazd: Hyundai i20
Wynik: POZYTYWNY

Ponieważ namiętnie czytałem wszystkie posty na tym forum przygotowując się do swojego egzaminu, czuję się zobowiązany napisać swoją relację, a nuż komuś się przyda. :) Jazdy skończyłem 22 października, teoria 3 listopada i czekamy na praktykę... 27 dni później. Ponieważ minęło trochę czasu, postanowiłem wykupić dodatkowe 4 godziny - dwie w sobotę i dwie w dzień egzaminu. Muszę przyznać, że te dwie godziny przed egzaminem niesamowicie mi pomogły i do WORD-u poszedłem przekonany, że zdam. Oczywiście skomsumowałem przed egzaminem magiczny batonik, który jest sławny tu na forum.

Egzamin na 8, wylosowany zostałem jakieś 15 po. Trochę poczekałem na E. przed wejściem. Wychodzi, dzień dobry, sprawdza dowód i każe czekać, aż przyjedzie samochodem. Zabiera na plac, urzędnicze procedury przed kamerką i zadanie pierwsze - do sprawdzenia płyn hamulcowy i światła cofania. Nie był to najlepszy zestaw, ale nie marudzę. Szybko pokazałem, gdzie sprawdza się płyn hamulcowy i ile musi go być. Teraz miałem sprawdzić światła cofania. Silnik był włączony, więc pomyślałem, że nie mogę ich tak sprawdzić. Niby przez przypadek wyłączyłem silnik, a potem elegancko sprawdziłem światło cofania. Przygotowanie do jazdy - miałem wrażenie, że trochę za daleko przesunąłem sobie fotel ze stresu, ale to aż tak nie przeszkadzało. Następnie na łuk (chyba prawy?) - bez problemu - i górka - tak samo. Wyjeżdżamy na miasto.

Wyjazd na Radarową, skręcamy w lewo w Hynka. Naczekałem się sporo zanim zrobiło się wolne. Dostaję komendę na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym proszę zawrócić - standard. Zawracam, potem pasy prawy i środkowy były zajęte, więc wybrałem lewy. Następnie nie wiem co się działo, pojazd z tyłu chyba mi ustąpił, wjechałem, ale z prawego pasa też wjechał... Musiałem najechać kawałek na powierzchnię wyłączoną z ruchu. Myślę koniec, na pewno coś tu było nie tak. Następnie każe mi skręcić w jakąś małą uliczkę w prawo (Sabały) - myślę koniec przejażdżki, przesiadamy się. Ale nie, jedziemy dalej. W prawo w Tapicerską i wyjeżdżamy na aleję Krakowską. Nic nie mówi, więc jedziemy prosto. Następnie w prawo w Racławicką i w prawo w... Racławicką (hm, przynajmniej taką nazwę pokazuje Google Maps). Czas na parkowanie - znajduje miejsce po prawo. Bałem się, bo w sobotę parkowanie mi nie szło. Na szczęście, jakby to powiedział mój instruktor, miejsca jak dla słonia. Wjechałem, nawet nie zdążyłem spojrzeć, czy stoję prosto, ani tym bardziej wrzucić luz i zaciągnąć ręcznego, słyszę wyjeżdżamy. Okej.

Wydaje mi się, że dalej jechaliśmy Sąchocką i Gorlicką (jednokierunkowe). W prawo w Mołdawską i dojeżdżamy do nieszczęsnego skrzyżowania Mołdawska-Racławicka. Mam jechać w prawo, więc ustawiam się tam, gdzie są znaki na jezdni do ustąpienia pierwszeństwa. Multum samochodów, nie ma jak wjechać, a ja czekam tam jak ciołek. W końcu E. z tekstem w taki sposób nigdy pan nie wyjedzie z tego skrzyżowania. Rozumiem, ale muszę ustąpić pierwszeństwa nadjeżdżającym z naprzeciwka - mówię i dostaję odpowiedź: zobaczymy na karcie oceny. Myślę podpuszcza żebym wymusił?, ale podjechałem bliżej, ktoś się zatrzymał (chyba nawet z innego powodu, ale...) i mówię skorzystamy z uprzejmości tego pana. Gdy tylko skręciłem, dostałem informację, że zadanie wykonane nieprawidłowo. Myślę zatrzymujemy się na środku czy mam wjechać w jakąś zatoczkę?, ale jedziemy dalej. W lewo w Jasielską (tutaj E. z tekstem, że zbyt daleko wyjechałem do przodu - być może, nie pamiętam). Potem w lewo w Korotyńskiego i w prawo w Mołdawską. Stamtąd skręt w lewo (jednokierunkowa!) w Pruszkowską. Masz ci los, wielki korek, a ja czekam. Ktoś staje, macha ręką. Kusi mnie, aby skorzystać, ale także pamiętam słowa instruktorów, by nie korzystać z takich ofert. Dobra, skorzystałem, ale standardowo uprzedziłem to formułką do E. Po skręcie mówi do mnie z pretensją dlaczego pan cały czas mi o tym mówi, więc ja odpowiadam informuję, gdyby pan tego nie zauważył, chociaż jestem świadomy, że pan z pewnością widzi takie rzeczy. Dostaję odpowiedź nawet pan nie wie, ile ja rzeczy widzę... nawet pan nie wie. Okej, jedziemy w ciszy.

Skręcamy w lewo w Pawińskiego i, ku mojemu zdziwieniu, w prawo w Siemieńskiego. Komenda do zatrzymania się - panikuję i rozmyślam, czy zrobiłem jakiś karygodny błąd. Okazuje się, że nie - czas na zawracanie z użyciem biegu wstecznego, wykorzystując infrastkturę. Nie mogło być łatwiej - po prawej są jakieś garaże, przed nimi podjazdy. Nie stoi żaden samochód, więc się swobodnie obracam. Wyjeżdżamy spowrotem na Pawińskiego i komenda do skrętu w prawo (znak STOP) w Korotyńskiego. Poczekałem, aby nie kusić losu i jedziemy do świateł (był niezły korek). Na światłach w lewo w Grójecką - chociaż miałem zielone, wolałem poczekać, aż się trochę zwolni. Zwolniło się, nadal zielone - jadę. Wjeżdżam na środkowy pas, kontroluję, że po prawym pasie nic nie jadę i chcę zmieniać. Na szczęście coś mnie powstrzymało - patrzę przed siebie, linia ciągła za pasami. Dzięki Bogu. E. chyba już szykował się do wpisania błędu, ale nie dałem mu jednak okazji.

Jedziemy Grójecką aż do skrzyżowania z Lechicką (lewo). Zielone, nie ma tramwajów, to wjeżdżamy na tory i czekamy. Udało się, jedziemy w strefie ograniczonej prędkości. Tak się przejąłem równorzędnymi skrzyżowaniami, że w nagrodę dostałem błąd za omijanie. Rzeczywiście przejechałem za blisko lusterka i mógł mnie spokojnie oblać w tym momencie (ale by była szkoda, tylko jedna ulica od WORD-u!). W prawo w Radarową i skręcamy w lewo do ośrodka. Po wjeździe przez bramę włączyłem jedynkę, bo tam nie ma co szaleć, a E. że jedynka służy tylko do ruszania. No dobra, niech mu będzie ta dwójka. Każe mi zaparkować tyłem w lewej strony - nie cierpię tego, bo rzadko mi wychodzi, ale tym razem się udało. Luz, ręczny, światła, silnik. Czekam na werdykt - oczywiście wynik pozytywny, ale nie podobał mi się pana przejazd przez skrzyżowanie z łamanym pierwszeństwem i... - mówił coś dalej, chyba też o tym omijaniu, ale byłem już zbyt szczęśliwy, aby go słuchać. :D
03.11.2015 - egzamin teoretyczny pozytywny 73/74
30.11.2015 - egzamin praktyczny - pozytywny
Baakamono
 
Posty: 7
Dołączył(a): wtorek 03 listopada 2015, 19:13

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez mango19 » wtorek 08 grudnia 2015, 22:37

WORD ODLEWNICZA

Egzamin teoretyczny – 1 podejście pozytywne 74/74 pkt
Egzamin praktyczny - 1 podejście negatywne.

Po tym, jak często czytałem na tym forum relacje z egzaminów przyszedł i na mnie czas, abym i ja opisał swoje boje ze zdobyciem upragnionego plastiku.
Egzamin teoretyczny zdałem na komplet punktów, więc tym mocno podbudowany zapisałem się na egzamin praktyczny. Niecierpliwie czekałem 2 tygodnie na egzamin. Wreszcie przyszedł ten dzień. W dniu egzaminu, tuż przed nim, wyjeździłem 2 godziny po trasach egzaminacyjnych celu przypomnienia sobie wszystkich manewrów i żeby się czuć pewnie za kierownicą. Po jazdach jestem w WORDzie i czekam na wyczytanie nazwiska. Nie bardzo się stresowałem, bo świetnie mi się jeździło. Dopiero po godzinie wreszcie zostałem wyczytany. Wychodzę przed plac, po chwili podchodzi egzaminator, pokazuję mu dowód i idziemy razem do samochodziku. Formalności wstępne, podpis – komputer wylosował pokazanie świateł stop i sygnał dźwiękowy. Ładnie pokazałem i zacząłem przygotowywać się do jazdy. Mówię głośno, aby się nagrało „Jestem gotowy” i wyjeżdżam na plac. Robię łuk – zaliczone za 1 razem. Następnie górka też za 1 razem. Bardzo się tym wewnętrznie ucieszyłem. Myślę sobie, jaki ze mnie debeściak, że pierwsze podejście i zaraz wyjeżdżam na miasto. A po zdanym mieście prawko w kieszeni! Ale fajne! No więc bardzo mnie to podbudowało i byłem super zadowolony, że zaraz wyjadę na miasto. Wsiada egzaminator i jedziemy. Ruszam z jedynki kierunku wyjazdu z WORDU. Świetnie się czułem, i też wcześniej podczas tych 2 godzin jazd też mi się świetnie jeździło, i wszystkie manewry wykonywałem super, nawet ani razu mi nie zgasł, więc miałem super humor. Jadę sobie zadowolony w kierunku wyjazdu z WORD. Z daleka widzę szlaban, wrzuciłem dwójkę i jadę. Jestem naprawdę w świetnym humorze. Zero stresu. Wcześniej czytałem tyle razy, że ludzie często nawet nie wyjeżdżali z placu, a za chwilę będę już na mieście prezentował swoje umiejętności egzaminatorowi. Jadę zadowolony i myślę sobie, jakie to ci kursanci to życiowe łamagi, jakie to z nich drogowe głupki i takie tam, że nawet nie potrafili wyjechać z placu. A ja pierwsze podejście, placyk ładnie zrobiony i już wyjeżdżam na miasto. Tak właśnie myśląc jadę sobie w kierunku ul. Odlewniczej. Zbliżam się w takim samozadowoleniu do szlabanu WORD, patrzę, że szlaban się podnosi, a to fajnie, bo nie będę musiał zwalniać, przejechałem pod szlabanem i jadę dalej ucieszony, że zaraz wyjadę na Odlewniczą. Dojeżdżam zadowolony do Odlewniczej i …. Co jest? Czuje, że samochód zwalnia. A to co się stało? Przecież nie nacisnąłem hamulca. Patrzę zdumiony na egzaminatora – to egzaminator nacisnął hamulec! Ku…wa, co się stało??? Przecież zaraz miałem wyjechać na Odlewniczą i zdawać miasto?! Dlaczego egzaminator zahamował? Patrzę na niego i patrzę na drogę. O ku…wa! Po minięciu szlabanu, ale jeszcze przed wyjazdem na ul. Odlewniczą, po prawej stronie jest uliczka parkingowa i jak jechałem to wyjeżdżał z niej Passat. O ku…wa! Toż to nieustąpienie pierwszeństwa z prawej, temu Passatowi. O Ku…wa! Egzaminator mówi, że egzamin zostaje przerwany. Jak to?! Nie to jasny ch…j strzeli! Dopiero się rozkręciłem i miałem jechać w miasto, a tu już koniec? Patrzę na ta sytuację i myślę sobie, jaki ze mnie debil, nosz do ku…wy nędzy! Jasna ku…wa by to wzięła! Koniec, przesiadka na miejsce pasażera. Egzaminator wypełnia druk. Wynik negatywny. Patrzę i nie mogę uwierzyć. Nosz ku…wa jego mać. Jaki ze mnie debil. Powrót na placyk i wysiadka, życzenia od egzaminatora, by następny egzamin trwał dłużej. Podziękowałem egzaminatorowi, który niczemu nie był winny.
Dotąd myślałem, że ludzie oblewali egzamin albo na placu, albo na mieście. Mój przypadek to trzecia kategoria – oblałem tak naprawdę pomiędzy placem a miastem.
Niech moja historia posłuży za przykład, żeby nie być za bardzo pewnym siebie i zawsze podczas jazdy, a już na egzaminie na prawko w szczególności, powinno zachować się czujność i uważnie obserwować drogę. Moja następna próba już niedługo.
mango19
 
Posty: 1
Dołączył(a): wtorek 08 grudnia 2015, 22:30

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez mieszanka » sobota 21 maja 2016, 12:07

WORD Radarowa

Egzamin teoretyczny - 1 podejście pozytywny; 72/74
Egzamin praktyczny - 1 podejście pozytywny.

Przed egzaminem przeczytałam kilka postów na tym forum, wprawiły mnie one w dobry nastrój, więc nie omieszkam opisać przebiegu swojego egzaminu. Egzamin miałam w poniedziałek, we środę przed egzaminem wzięłam jedną jazdę przypominającą (czekałam na egzamin ok 3 tygodni). Przygotowanie do egzaminu rozpoczęłam od nastawienia psychicznego, powiedziałam sobie, że to zwykła jazda, że nie ma się co stresować i że musi być dobrze. Po ok 45 minutach oczekiwania wyczytano moje nazwisko. Idę w kierunku egzaminatora, starszy Pan "z brzuszkiem". Podeszłam do niego i postanowiłam sprawić aby myślałam o mnie jako o CZŁOWIEKU a nie kolejnym obiekcie do egzaminowania, więc w drodze do samochodu nie omieszkałam powiedzieć kilku zdań o sobie. Egzaminator był bardzo uprzejmy. Na początek płyn chłodzący i światła pozycyjne. Wszystko ok, więc przygotowałam się do jazdy: fotel, lusterka, zagłówek, pasy. Jedziemy na plac, łuk za pierwszym razem wykonany. Ruszanie ze wzniesienia za drugą próbą. Wyjeżdżamy na miasto, Za bramą wyjazdową skręciliśmy w prawo, następnie na skrzyżowaniu równorzędnym skręt w lewo i dalej w lewo na ul. Grójecką, zostałam poinformowana, że na rondzie będziemy zawracać. Tutaj baczną uwagę poświęciłam obserwacji, czy na pewno zmieszczę się na skrzyżowaniu i go nie zablokuję. Dobrze, że od razu nie podjechałam bo skrzyżowanie bym bankowo zablokowała. Także spokojna analiza!! Potem jechaliśmy prosto ul. Grójecką, na którym ze skrzyżowań skręciliśmy w prawo, nie pamiętam za bardzo gdzie ( z powodu skupienia na drodze). Wiem, że potem parkowanie prostopadłe i zaraz obok zawracanie. Wszystko ok. Potem wylądowałam na ul. Mołdawskiej. Skrzyżowanie z Racławicką, skręt w prawo i znów w prawo w ul. Żwirki i Wigury. Potem skręt w ul. Hynka. Tutaj napotkałam rowerzystę. Wolałam nie ryzykować wymijania go na swoim pasie (egzaminator mógłby uznać, że odległość jest niewystarczająca), więc włączyłam kierunek i odczekałam. Wcześniej miałam jeszcze dwie sytuacje samochodów na światłach awaryjnych, które musiałam bezpiecznie ominąć. No i z ul. Hynka w upragnioną ul. Radarową i powrót do WORD-u. Egzaminator za każdym dobrym moim ruchem powtarzał "Bardzo dobrze" co mnie podbudowywało i dawało spokój. Generalnie polecam nie skupiać się na egzaminatorze tylko maksymalnie skupić się na jeździe i po prostu jechać zgodnie z przepisami. To wszystko okazało się o wiele prostsze niż myślałam. I uwierzcie, da się zdać za pierwszym razem! Wystarczy dać z siebie trochę więcej i nie czuć się pewnie i jaki to genialny ze mnie kierowca. Zejdźcie do poziomu zwykłego uczniaka i wtedy powinno być dobrze. Powodzenia! :)
mieszanka
 
Posty: 1
Dołączył(a): sobota 21 maja 2016, 09:19

Re: WORD Warszawa - relacje z egzaminów, informacje i opinie

Postprzez TomaszSliwa » poniedziałek 13 czerwca 2016, 07:28

Egzamin na Odlewnczej - pozytywny

Egzaminujacy Sławomir

Co do samego wordu nie mam zdania... Word jak Word... co do egzaminatorów... no cóż dwa razy praktyka za drugim razem zdana .... wcześniejszy egzaminator już na wstępie zahamował awaryjnie popatrzył na mnie i powiedział "sprawdzam hamulce " po tym stres zjadł chwilą nie uwagi i tak zwane "wymuszenie" . Drugi egzamin jak najbardziej pozytyw ... dlaczego ? Egzaminator był poprostu totalnie bez stronniczy ... formalny , cichy ale bez stronniczy... ani w tą ani w tą... naprawdę to ułatwiło egzamin bo nie było stresu jak za 1 razem ... pp egzaminie mam wrażenie że pan z egzaminu nr jeden tylko wyczekiwał odpowiedniego momentu... no ale cóż ... ważne że zdane !!!!!
TomaszSliwa
 
Posty: 1
Dołączył(a): poniedziałek 13 czerwca 2016, 07:19

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ośrodki egzaminowania kierowców

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości