Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Wszystko co nie mieści się w powyższych kategoriach.

Moderatorzy: ella, klebek

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez kimika » niedziela 18 marca 2018, 12:32

arnold30 napisał(a):Każda osoba potrzebuje indywidualnego podejścia w dziedzinie prowadzenia pojazdów. Jedni są urodzonymi kierowcami, inny maja z tym problemy.



Ale tu na forum prawie wszyscy chwalą sie ze za pierwszym razem.
kimika
 
Posty: 20
Dołączył(a): piątek 23 lutego 2018, 13:27

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez eluuuv » czwartek 12 kwietnia 2018, 13:14

Czasami Ci co zdali za pierwszym razem mogą być gorszymi kierowcami niż Ci co bardziej się stresowali za kółkiem i potrzebowali większej ilości czasu na zaliczenie egzaminu. Tutaj nie ma zasady. A wyjeżdżenie 40h to żaden wstyd. Trzeba być świadomym swoich możliwości przecież. I nie każdy ma takie same predyspozycje. Najważniejsze to potem być skupionym, chłodno myślącym kierowcą, a nie kozakiem w becie, który stwarza non stop zagrożenie na drodze. ;)
eluuuv
 
Posty: 1
Dołączył(a): czwartek 12 kwietnia 2018, 11:53

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez Klajstan324 » niedziela 20 maja 2018, 19:11

ja uważam że czasami niektóre osoby idą na luzie na egzamin i zdają od razu a nie są lepszymi kierowcami. Zaś znam osoby które jeżdżą bardzo dobrze a zdali za 3 lub 4 razem.
Klajstan324
 
Posty: 1
Dołączył(a): wtorek 15 maja 2018, 12:21

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez Blacksmith » wtorek 29 maja 2018, 23:54

Klajstan324 napisał(a):ja uważam że czasami niektóre osoby idą na luzie na egzamin i zdają od razu a nie są lepszymi kierowcami. Zaś znam osoby które jeżdżą bardzo dobrze a zdali za 3 lub 4 razem.

Bo egzamin to loteria i nic więcej. Z czystym sprawdzeniem umiejętności to nie ma wiele wspólnego. Sam znam taką młodzieniaszkę co zdała za pierwszym i po odebraniu plastiku wymachiwała nim każdemu przed oczami. A że zaliczyła pierwszego dzwona już po tygodniu od kupienia pierwszego auta to inna sprawa.
Avatar użytkownika
Blacksmith
 
Posty: 1553
Dołączył(a): środa 23 marca 2016, 15:54
Lokalizacja: München

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez aurelia » sobota 02 czerwca 2018, 13:50

Kimiko, czy zaglądasz jeszcze na to forum? Ciekawa jestem, jak Ci idzie i czy masz już prawo jazdy.
Jestem w sytuacji podobnej do Twojej: też po 30-ce, duże zaangażowanie w naukę jazdy i bardzo powolne postępy, ale właśnie zaczęłam widzieć światełko nadziei w tym wszystkim. Po prostu zmieniłam instruktora. Robiłam to z bólem serca, bo bardzo polubiłam poprzedniego, ale już po dwóch godzinach z nowym wiem, że była to najlepsza decyzja z możliwych. Cały kurs i 10 h jazd doszkalających wyjeździłam z instruktorem uwielbianym przez kursantów - na jego temat w internecie można znaleźć same peany. Rzeczywiście, fajny człowiek i nawet nieźle uczy - skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie przekazał mi żadnej wiedzy ani nie pomógł nabyć umiejętności. Problem w tym, że jeździłam strasznie chaotycznie, raz mi coś wychodziło, a 10 razy nie, potem znów raz dobrze, 10 razy źle, i tak w kółko. Czułam, że stoję w miejscu i że popełniam ciągle te same błędy, a nawet gorzej: z godziny na godzinę znajdowałam (oczywiście wcale ich nie szukając) coraz to nowsze sposoby schrzanienia poszczególnych manewrów. Mimo wyjeżdżonych 40h czułam, że pójście na egzamin byłoby głupotą. Dlatego postanowiłam spróbować pojeździć z nowym instruktorem, bardzo doświadczonym i polecanym przez znajomych. Umówiłam się wstępnie na 2h, poszłam na jazdy z przekonaniem, że za chwilę zbłaźnię się przed tym człowiekiem, ale... stał się cud! Nie twierdzę, że nagle zaczęłam super jeździć, nadal popełniam błędy, ale jest nieporównywalnie lepiej, niż było. Sam fakt zmiany + inne podejście nowego instruktora spowodowały, że coś mi "pstryknęło" w mózgu i ta moja jazda wreszcie zaczyna mieć, że tak powiem, ręce i nogi w stosunku do tego, co było wcześniej. Teraz widzę wyraźnie, że poprzedni instruktor nauczał strasznie chaotycznie, od przypadku do przypadku. Był takim trochę artystą, a ja potrzebuję instruktora, który bardziej niż artystę przypomina trenera sportowego. Mój nowy instruktor na szczęście nie jest artystą :D Jest świetnie zorganizowany i ma genialne wyczucie kursanta - widać, że przez długie lata pracy miał już wielokrotnie do czynienia z osobami o każdej możliwej kombinacji talentów i antytalentów. I naprawdę potrafi przekazać wiedzę oraz zmotywować. Nie chcę popadać w jakiś przesadny optymizm, ale przyznam, że zobaczyłam jakieś światełko nadziei. Czas pokaże, jak będzie...
aurelia
 
Posty: 41
Dołączył(a): piątek 25 maja 2018, 23:00
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez kimika » sobota 09 marca 2019, 11:37

aurelia napisał(a):Kimiko, czy zaglądasz jeszcze na to forum? Ciekawa jestem, jak Ci idzie i czy masz już prawo jazdy.
Jestem w sytuacji podobnej do Twojej: też po 30-ce, duże zaangażowanie w naukę jazdy i bardzo powolne postępy, ale właśnie zaczęłam widzieć światełko nadziei w tym wszystkim. Po prostu zmieniłam instruktora. Robiłam to z bólem serca, bo bardzo polubiłam poprzedniego, ale już po dwóch godzinach z nowym wiem, że była to najlepsza decyzja z możliwych. Cały kurs i 10 h jazd doszkalających wyjeździłam z instruktorem uwielbianym przez kursantów - na jego temat w internecie można znaleźć same peany. Rzeczywiście, fajny człowiek i nawet nieźle uczy - skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie przekazał mi żadnej wiedzy ani nie pomógł nabyć umiejętności. Problem w tym, że jeździłam strasznie chaotycznie, raz mi coś wychodziło, a 10 razy nie, potem znów raz dobrze, 10 razy źle, i tak w kółko. Czułam, że stoję w miejscu i że popełniam ciągle te same błędy, a nawet gorzej: z godziny na godzinę znajdowałam (oczywiście wcale ich nie szukając) coraz to nowsze sposoby schrzanienia poszczególnych manewrów. Mimo wyjeżdżonych 40h czułam, że pójście na egzamin byłoby głupotą. Dlatego postanowiłam spróbować pojeździć z nowym instruktorem, bardzo doświadczonym i polecanym przez znajomych. Umówiłam się wstępnie na 2h, poszłam na jazdy z przekonaniem, że za chwilę zbłaźnię się przed tym człowiekiem, ale... stał się cud! Nie twierdzę, że nagle zaczęłam super jeździć, nadal popełniam błędy, ale jest nieporównywalnie lepiej, niż było. Sam fakt zmiany + inne podejście nowego instruktora spowodowały, że coś mi "pstryknęło" w mózgu i ta moja jazda wreszcie zaczyna mieć, że tak powiem, ręce i nogi w stosunku do tego, co było wcześniej. Teraz widzę wyraźnie, że poprzedni instruktor nauczał strasznie chaotycznie, od przypadku do przypadku. Był takim trochę artystą, a ja potrzebuję instruktora, który bardziej niż artystę przypomina trenera sportowego. Mój nowy instruktor na szczęście nie jest artystą :D Jest świetnie zorganizowany i ma genialne wyczucie kursanta - widać, że przez długie lata pracy miał już wielokrotnie do czynienia z osobami o każdej możliwej kombinacji talentów i antytalentów. I naprawdę potrafi przekazać wiedzę oraz zmotywować. Nie chcę popadać w jakiś przesadny optymizm, ale przyznam, że zobaczyłam jakieś światełko nadziei. Czas pokaże, jak będzie...




Tak zaglądam. Jestem kompletnym beztalenciem.
Wtedy To był mój pierwszy kontakt z autem.
Wyjeździłam w tej szkole 50 godzin. W pewnym momencie utknęłam, czyli parkowanie ( po 6 razy na każdym spotkaniu) za nic w świecie dalej mi nie wychodziło, chociaż instruktor dawał z siebie wszystko. Potem kolejny problem, którego nie byłam w stanie opanować ... gaśnięcie auta, zbyt szybko puszczam sprzęgło i nie jest w stanie nad tym zapanować. Teraz po 1,5 roku przerwy wróciłam do jazd, dalej jeżdżę jak lebioda, gaśnie mi auto, lekcja dobija prawie 60 ( licząc z tymi 50 ) , a jeżdżę jakbym nigdy auta nie prowadziła.
Nie jest to wina instruktorów tylko moja. Chciałabym miec to prawo jazdy, bo mój maz nie ma, ja nie mam. Tłuczemy sie autobusami, problemy z dojazdem. Ostatnio jeden za drugim zaczęły wsiadać tzw. zule do autobusu. Wstrzymywałam sie żeby nie zwymiotować, tak nieprzyjemny zapach.
kimika
 
Posty: 20
Dołączył(a): piątek 23 lutego 2018, 13:27

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez Radhezz » czwartek 28 marca 2019, 16:56

Spróbuj jazdy na automacie - bardziej wtedy możesz się skupić na prowadzeniu, manewrowaniu i przepisach.
[B][BE][C][CE][D][DE]
Pojazdy uprzywilejowane
Jeśli nie przeklinasz w trakcie prowadzenia samochodu, to znaczy, że prawdopodobnie należysz do tej grupy kierowców na których my wszyscy przeklinamy.
Avatar użytkownika
Radhezz
 
Posty: 709
Dołączył(a): poniedziałek 05 marca 2012, 15:30
Lokalizacja: Opole

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez Justyna233 » czwartek 04 kwietnia 2019, 09:11

nie jest wstydem ja wyjezdzilam 30 h i moj instruktor kazal mi isc na egzamin .1 poszedl nie zle wyjechalam z placu i pod gorke tez dobrze poszlo .2 i 3 totalna klapa uderzylam w slupek pewnie ze stresu albo zapomnialam jak wyjechac.teraz mysle i mysle czy dac sobie juz spokuj czy znow zawalczyc o prawko i wykupic sobie dodatkowe jazdy .przez te 30 h szlo mi nie zle wczulam sie w jazde i dobrze wyczulam samochod .Jak tam mam isc znow mam strach w oczach .Kto zdawal prawko wiele razy doradzcie mi co tu zrobic :roll: :roll: :roll:
Justyna233
 
Posty: 1
Dołączył(a): czwartek 04 kwietnia 2019, 08:48

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez nika83 » środa 08 maja 2019, 05:24

Myślę że bardzo dużo zależy od tego co się dzieje w naszej głowie. Też jestem po trzydziestce i na kursie pierwszy raz miałam styczność z autem. Co ja sobie wtedy wmawiałam:że będę z dzieciakami kurs robić, że wogóle nie ogarnę auta, wszyscy zdadzą a ja nie, może lepiej iść zdawać do Łomży :D i takie tam negatywne rzeczy. Nie powiem początki nie zapowiadały niczego dobrego - bardzo późno wyjechałam z placu-w zasadzie to myślałam że cały kurs tam spędzę. Ale trafiłam z polecenia na dobrego instruktora od tzw. ciężkich przypadków który miał angielską cierpliwość i dobre podejście do takich wolnych ślimaków jak ja. Szło mi jak po grudzie dodatkowo dlatego że nie wierzyłam że nadejdzie taki moment kiedy będę prowadzić samochód. Ale tu na forum znalazłam dużo dobrych rad i nadszedł moment kiedy moja głowa się odblokowała i znalazłam dużo plusów odnośnie robienia prawka dużo później niż po osiemnastce.Fajne było to że nie miałam żadnej spiny czasowej i nieograniczony budżet. Dzięki temu mogłam jeździć tak długo dopóki nie czułam się pewnie w większości manewrów. Poznałam mnóstwo sytuacji na drodze <w 30 godzin raczej nie byłoby na to szans>, poznałam wiele nieprzewidzianych sytuacji i zintegrowałam się z autem. Ostatecznie zajęło mi to około 100 godzin i nie żałuję tego czasu ani wydanych pieniędzy. Egzamin zdawałam w dużym mieście i udało mi się za drugim razem co uznaję za sukces. Za pierwszym pkległam na wzniesieniu. Każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny i nie ma sensu porównywać się na etapie nauki z innymi. To że komuś coś zajmuje o wiele więcej czasu nie znaczy że jest złe czy należy się tego wstydzić. Z perspektywy czasu bardzo miło wspominam kurs i naukę. Pozdrawiam wszystkich będących na etapie nauki i najważniejsze to uwierzyć w siebie. :)
nika83
 
Posty: 20
Dołączył(a): piątek 08 sierpnia 2014, 11:55

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez brygidKa » środa 08 maja 2019, 13:16

Wcale nie wstyd, ja robiłam kurs po 18 i nie zdałam.
Robiłam kilka podejść a na łuku oblewałam. Po kilku latach przerwy wykupiłam z 15 kolejnych godzin z innym instruktorem no i się udało
brygidKa
 
Posty: 41
Dołączył(a): niedziela 03 grudnia 2006, 09:24
Lokalizacja: Radzionków

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez ks-rider » środa 08 maja 2019, 14:37

Cyryl napisał(a):a przecież jednemu wystarczy 20h jazdy, drugiemu 40h, a innemu 80h.
ale to nie znaczy, że ten potrzebujący więcej nauki finalnie będzie gorzej jeździł.

i tutaj najważniejsze w pracy instruktora jest to, że może on pomóc uczącemu się w takim stopniu, w jakim sam uczący się jest gotowy jest włożyć w to swoją pracę, nauka jazdy jest ciężką pracą polegającą na popełnianiu błędów i wyciąganiu z niech wniosków.


Podpisuje sie pod tym recami i nogami !

Cyryl napisał(a):może nie tak, kurs jest nie jak bułka, ale lekarstwo: nie ma smakować - ma dać efekty.

jak słyszę o bezstresowych kursach, to jest wesołe.

popełnianie błędów jest bardzo stresujące i wkurzające, ale inaczej się nie da, jeżeli chce się coś osiągnąć.
uczący się i instruktor nie muszą się kochać, czy lubić, ale muszą zdawać sobie, że mają ten sam cel i z równym zaangażowaniem do niego dążyć.


Ja lubie tych ktorzy zrobili juz jakis zawod, wteedy patam, jak bylo na nauce zawodu ? Bulka z maslem ? Fun, Hi Life ?

Albo czy nauka zawsze sprawiala radosc i fun ? I okazuje sie, ze nie ! Z ta bezstreßowa nauka to calkiem niezla opowiesc z bajak mchu i paproci !

Mnie zaden kursant nie lubi ( no moze co niektore panienki bo do tych ladniejszych jestem milszy - ale jak trzeba to swoe tez uslysza ! ) .czesc zawsze odemnie odchodzi bo jest im zbyt trudno

Za to ci ktorzy zostaja na po egzaminie stwierdzaja, ze byl bardzo prosty, ale co przezyli i przeszli tego im nikt nie odbierze. Wole pracowac z mniejsza iloscia ale za to na moim poziomie !

:wink:
ks-rider
 
Posty: 3113
Dołączył(a): sobota 19 grudnia 2009, 21:47

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez ks-rider » środa 08 maja 2019, 14:39

franciszek20 napisał(a):tylko tracisz czas z tym instruktorem ...
on musi miec do Ciebie cierpliwosc a Ty pytac pyta i pytac ...
jesli jest Ci wstyd zmien szkole i juz ...
masz sie czuc komfortowo - placisz wymagasz


SnowRider napisał(a):
franciszek20 napisał(a):tylko tracisz czas z tym instruktorem ...
on musi miec do Ciebie cierpliwosc a Ty pytac pyta i pytac ...
jesli jest Ci wstyd zmien szkole i juz ...
masz sie czuc komfortowo - placisz wymagasz

Dokładnie, jesteś klientem dlatego możesz wymagać. Oni mają Cię nauczyć jeździć, a nie do tego zniechęcić


Wy z tych co to od kursu Fun'u oczekiwali podsumuje fota ! :mrgreen:
Załączniki
Ja pierdole !.jpg
Ja pierdole !.jpg (6.55 KiB) Przeglądane 6449 razy
ks-rider
 
Posty: 3113
Dołączył(a): sobota 19 grudnia 2009, 21:47

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez gumik » środa 08 maja 2019, 15:11

Wszystko zależy. Jedni wolą bardziej twardych instruktorów. Inni przy takim nie będą się mogli skupić na przyswajaniu wiedzy. Nie ma srebrnej kuli, która powie, że taki instruktor, czy taki sposób nauki jest lepszy albo gorszy.
Ja miałem instruktora, który ani razu złego słowa mi nie powiedział, nie krzyczał, a egzamin zdałem z łatwością za pierwszym podejściem.
Także jeśli komuś instruktor nie odpowiada, to zmiana nie jest złym pomysłem. Nie musi chodzić wcale o to, ze tamten był zły, ale bardziej o to, że nie było dopasowania instruktor-uczeń.
"Krótki prawy zjazdowy" ;-) -> http://www.forum.prawojazdy.com.pl/viewtopic.php?f=3&t=35676&p=408094&hilit=kr%C3%B3tki#p408094
gumik
 
Posty: 3030
Dołączył(a): czwartek 15 września 2016, 18:14

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez yorki » środa 08 maja 2019, 18:39

Ja, jak zwykle trochę inaczej.

Dlaczego Wszyscy muszą zdać egzamin i być kierowcami ?
one white wine ;)
yorki
 
Posty: 589
Dołączył(a): niedziela 09 sierpnia 2015, 22:14

Re: Czy wyjeżdżone 40 godzin to wstyd?

Postprzez Cyryl » środa 08 maja 2019, 20:15

nie wszyscy, bo nie wszyscy zapisują się na kurs prawa jazdy.

jak na razie nie jest to obowiązkowe.
Cyryl
 
Posty: 2495
Dołączył(a): niedziela 01 stycznia 2017, 19:54
Lokalizacja: Wrocław

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźna gadka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości